
W trakcie debaty dotyczącej negocjacji w sprawie partnerstwa UE-USA w handlu i inwestycjach wyrażono zaniepokojenie, iż odbywają się one w sposób tajny, co powoduje, że wiedza dotycząca TTiP jest znikoma. Eksperci nie są w stanie przewidzieć, kiedy negocjacje się zakończą. Zgadzają się, że w dużej mierze zdecyduje o tym wola polityczna.
W zorganizowanej w ubiegłym tygodniu w siedzibie Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego debacie „Co nowego ws. TTIP?” wziął udział m.in. prof. Zdzisław Krasnodębski. W ocenie eurodeputowanego Prawa i Sprawiedliwości umowa ta wzmocni procesy globalizacyjne prowadzące do nierówności i w konsekwencji dojdzie do tego, że uprzywilejowane będą duże przedsiębiorstwa. Krasnodębski zwrócił uwagę, iż w dyskusji dotyczącej TTIP niewidoczni są polscy przedsiębiorcy, co może zastanawiać czy podpisanie tej umowy leży w naszym interesie.
Odnosząc się do tej wypowiedzi, Mieczysław Nogaj z Ministerstwa Gospodarki stwierdził, że rozmowy na ten temat są prowadzone, aczkolwiek w Polsce istnieje bardzo duże rozdrobnienie organizacji biznesowych. Pytany o to, kiedy możliwe jest zakończenie negocjacji, Nogaj nie potrafił wskazać jednoznacznej daty, z jednej strony możliwe jest, że stanie się to pod koniec tego roku, ale też pod koniec urzędowania administracji Baracka Obamy (zakończy się ona w przyszłym roku), jak zaznaczył jednak przedstawiciel resortu gospodarki, nie można też wykluczyć, że w ogóle do tego nie dojdzie. W ocenie Nogaja kluczowym czynnikiem w przypadku negocjacji będzie wola polityczna.
Opinię tą podzielił Wojciech Talko z Komisji Europejskiej, według którego wola polityczna w tym momencie jest najważniejsza, bez niej negocjacje mogą przeciągnąć się nawet do 2050 roku. Według Talko negocjacje z pewnością nie zakończą się w tym roku, póki co są one w połowie drogi i wszystkie elementy wydają się skomplikowane.
Z kolei prof. Elżbieta Czarny z Instytutu Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Szkoły Głównej Handlowej podkreślała, że współpraca z zagranicą to przywilej, nie nakaz. Współpraca może przynosić straty, ale też może być metodą na pokonywanie trudności, zwiększanie bezpieczeństwa, może odsuwać od nas najgorsze scenariusze. W ocenie uczonej, Polsce może się opłacać, aby Stany Zjednoczone były w Europie, a nie np. w Azji; związek silnych kontynentów może pozwolić wypracować pewne standardy, dać impuls Światowej Organizacji Handlu. Według prof. Czarny Polska może zyskać na umowie np. w kwestiach związanych z energetyką, nasze bezpieczeństwo energetyczne nie będzie już uzależnione od jednego partnera.
Analityk rynku finansowego Piotr Kuczyński stwierdził, że TTIP zostałby entuzjastycznie przyjęty przez rynki finansowe, gdyż sprzyja dużym firmom. Brak dyskusji na temat umowy w ocenie Kuczyńskiego wynika z faktu, iż w Polsce mamy do czynienia z niskim czytelnictwem, zaś umowa liczy ok. 1500 stron. Jak przewiduje Kuczyński TTIP zwiększy konkurencyjność, ale na zasadzie, że duzi staną się więksi.
Uczestniczący w debacie Marcin Wojtalik z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, ale też koalicji uwaga.ttip.pl wskazywał, że przeciw TTIP zebrano już ok. 2 miliony podpisów w 15 krajach, w tym kilkanaście tysięcy z Polski. Wojtalik podkreślał, że niepokoi go przede wszystkim tajność negocjacji, na którą uwagę zwracał także szef resortu rolnictwa Marek Sawicki. Skoro rząd nic nie wie, to co społeczeństwo ma wiedzieć? – pytał Wojtalik.
O potrzebie większej jawności mówili również uczestnicy konferencji obecni na publiczności.
Przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki przypomniał, że stanowisko rządu nie powstało w abstrakcji, było negocjowane, także z przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa. Nogaj zwracał uwagę, iż duże koncerny poradzą sobie bez tego porozumienia, trzeba będzie natomiast znaleźć rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorstw.
Autor: Radosław Święcki
Zapraszamy do rejestracji i komentowania na naszym portalu
