
Członkostwo w UE, kwalifikacje pracowników, jakość i dostępność lokalnych poddostawców to główne przewagi Polski w optyce inwestorów zagranicznych – wynika z najnowszej edycji Ankiety Koniunkturalnej Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej przeprowadzonej we współpracy z 300 izbami bilateralnymi w Polsce.

Wyniki badania zaprezentowano 11 kwietnia podczas konferencji „Polska w ocenie inwestorów zagranicznych” w Centrum Prasowym PAP w Warszawie.
W badaniu wzięło udział 300 firm zagranicznych operujących w Polsce. 42,1 proc. reprezentowało branżę usług, 25,7 proc. przetwórstwo, 19,1 proc. handel, a 11,2 proc. budownictwo.
Pozytywnie o gospodarce
W porównaniu z badaniem z ubiegłego roku zwraca uwagę znacząca poprawa oceny stanu polskiej gospodarki przez inwestorów zagranicznych. W 2017 roku pozytywnie oceniało ją 32,1 proc. badanych, tymczasem teraz jest to 46,4 proc., co oznacza wzrost o blisko 15 pkt. proc. Co drugi ankietowany ocenia stan polskiej gospodarki jako zadowalający, a tylko 3,6 proc. jako zły.
Niespełna 34 proc. respondentów prognozuje, że w najbliższym roku sytuacja gospodarcza w Polsce poprawi się, zaś prawie 12 proc. spodziewa się pogorszenia. Ponad połowa badanych (54 proc.) nie przewiduje znaczących zmian, ani na lepsze, ani na gorsze.
Bardziej optymistycznie prezentują się prognozy dotyczące kondycji własnej firmy. 56,6 proc. badanych spodziewa się, iż się polepszy, a jedynie 4,6 proc. twierdzi, że się pogorszy. 38,8 proc. udzieliło odpowiedzi „bez zmian”.
Dobrze sytuację biznesową swojego przedsiębiorstwa postrzega 64,3 proc. respondentów, co trzeci określa ją jako zadowalającą, a tylko 3,3 proc. jako złą.
Prawie połowa firm (45,4 proc.) deklaruje, że zamierza w najbliższym czasie zwiększyć zatrudnienie, zaś 36,7 proc. planuje zwiększenie wydatków inwestycyjnych.
Atuty Polski
Kluczową częścią ankiety jest ocena przez inwestorów zagranicznych 21 czynników atrakcyjności inwestycyjnej w Polsce, poprzez przyznanie punktacji w skali 1-5.
I tak w czołówce czynników inwestycyjnych plasują się: członkostwo w Unii Europejskiej (4,50), kwalifikacje pracowników (3,76), wykształcenie akademickie (3,72), produktywność i zmotywowanie pracowników (3,62), a także jakość i dostępność lokalnych poddostawców (3,52).
Wśród czynników, które znalazły się na dalszych miejscach zwraca uwagę wzrost (z 18 na 12 pozycję) systemu kształcenia zawodowego (2,88), a także (z 17 na 13 miejsce), elastyczności prawa pracy (2,84), co zdaniem twórców badania oznacza, że zapowiadane przez ekipę rządzącą zmiany w tych kwestiach są bardzo oczekiwane przez inwestorów zagranicznych. Znaczący spadek (z 12 na 17 pozycję) zanotowała dostępność wykwalifikowanej kadry (2,75).
Podobnie jak w ubiegłych latach najniższe noty przypadły stabilności społeczno-politycznej (2,43), a także przewidywalności polityki gospodarczej (2,44).
Inwestorzy nie żałują
Aż 90,1 proc. inwestorów zagranicznych biorących udział w ankiecie przyznało, że ponownie wybrałoby Polskę na lokalizację swojej inwestycji. Wskaźnik dość wysoki, aczkolwiek w ubiegłorocznym badaniu wyniósł aż 95,6 proc., zatem mamy do czynienia ze spadkiem o 5,4 pkt. proc.
Dla 300 firm biorących udział w badaniu Polska jest liderem atrakcyjności inwestycyjnej regionu EŚW. Natomiast w opinii 1700 inwestorów z regionu nasz kraj znalazł się na drugim miejscu, tuż za Czechami.
W ankiecie zapytano również inwestorów zagranicznych, czy opowiadają się za wprowadzeniem w Polsce euro. Ponad połowa badanych (53,8 proc.) odpowiedziała twierdząco, zaś 30,8 proc. jest przeciwnego zdania.
Wyniki ankiety skomentował podczas spotkania Piotr Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. Borys przypomniał, że wartość inwestycji zagranicznych w Polsce przekroczyła w ubiegłym roku 12 mld euro. Zwracał również uwagę na zróżnicowany „strumień inwestycji bezpośrednich”.
Z jednej strony jest duże zainteresowanie naszym rynkiem inwestorów z Azji (np. Korei Południowej czy Japonii). Z drugiej strony notujemy też stały napływ inwestycji z krajów Unii Europejskiej. Ale pojawiły się również, zwłaszcza w sektorze finansowym inwestycje związane z brexitem – mówił prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.
Borys podkreślał, że atrakcyjność Polski w oczach inwestorów zagranicznych w coraz mniejszym stopniu bierze się z niskich kosztów pracy. Atutem stają się za to dobrze wykwalifikowane kadry, zwłaszcza w sektorze usług finansowych.
Z kolei Marcin Petrykowski, dyrektor zarządzający i regionalny na Europę Środkowo-Wschodnią agencji ratingowej S&P zwracał uwagę, iż ankieta pokazuje, że mamy do czynienia z dualizmem.
Z jednej strony inwestorzy zagraniczni pokazali, że doceniają sytuację gospodarczą w Polsce. Z drugiej jednak strony nisko ocenili przewidywalność gospodarczą i stabilność polityczną. Myślę, że wynika to z faktu, że dostrzegli szereg działań legislacyjnych zmieniających reguły gry – komentował Petrykowski.
Badanie przeprowadziła w lutym i marcu 2018 r. Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa we współpracy z 300 innymi izbami bilateralnymi w Polsce, zrzeszonymi w International Group of Chambers of Commerce (IGCC). Udział w nim wzięło 300 firm zagranicznych operujących w Polsce: 198 inwestorów zagranicznych pochodziło z Niemiec, 20 z USA, po 14 z Francji i Szwajcarii, 7 z Austrii, 5 ze Szwecji, 4 z Hiszpanii. Pozostałą część respondentów stanowili m.in. operujący w Polsce inwestorzy z: Kanady, Finlandii, Danii, Włoch, Holandii, Norwegii, Irlandii, Portugalii.
