Na dwa miesiące przed pierwszą turą wyborów prezydenckich Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała 16 komitetów wyborczych kandydatów na prezydenta. Oprócz znanych polityków o najwyższy urząd w państwie ubiegają się m.in. muzycy czy historyk kościoła. W tym roku o prezydenturę nie walczą natomiast startujący w poprzednich elekcjach przedsiębiorcy.
Wybory prezydenckie z 1995 r. większości Polaków kojarzą się z pamiętnym starciem Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. Ale o urząd prezydenta RP starania czynili wówczas także producent wkładek do butów Kazimierz Piotrowicz czy Tadeusz Koźluk, który kilka lat wcześniej założył w Warszawie jedną z pierwszych prywatnych uczelni. W kolejnych wyborach prezydenckich przedsiębiorców reprezentował Bogdan Pawłowski, zaś w 2005 r. startowała Henryka Bochniarz, przewodnicząca Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”.
Zarówno Piotrowicz, Koźluk, jak i Pawłowski uzyskali ostatecznie śladowe poparcie, ale za sprawą udziału w wyborach prezydenckich usłyszała o nich cała Polska. Mieli możliwość (chociażby poprzez prawo do bezpłatnego czasu antenowego w porze najwyższej oglądalności) przedstawić milionom Polaków, czym się zajmują. Zdaniem prof. Mikołaja Cześnika ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej dziś ten rodzaj marketingu się wyczerpał.
– Rynek, także ten marketingowy dojrzał, jeśli ktoś dzisiaj chce osiągnąć sukces w biznesie, to robi to trochę inaczej niż startując w wyborach. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, iż nie jest to efektywny kanał komunikacji z konsumentami. Jeśli ktoś chce dziś, aby jego firma zyskała większą rozpoznawalność, to idzie do specjalistycznej agencji, która daje mu określone narzędzia i środki, umożliwiające dotarcie do określonego segmentu. Jeśli ktoś dziś produkuje wkładki do butów, to dociera do ortopedów, a nie bierze udział w wyborach – mówi prof. Cześnik.
Politolog SWPS przewiduje, że gdyby obecnie biznesmen rozważający start w wyborach prezydenckich w celu promocji własnej firmy udał się do konsultanta z prośbą o poradę w kwestii kandydowania, z pewnością usłyszałby, że to bezsensowny pomysł. Jak zauważa Cześnik, nawet jeśli kandydat osiągnie popularność, to będzie musiał zmierzyć się z jej ciemnymi stronami, jak na przykład niezdrowe zainteresowanie mediów. Poza tym – jak zauważa prof. Cześnik – w dzisiejszych czasach znane nazwisko prezesa nie musi przekładać się na powodzenie finansowe firmy.
Cała rozmowa z prof. Mikołajem Cześnikiem dostępna tutaj:
http://b2-biznes.pl/index.php/publicystyka-i-wywiady/4071-biznes-nie-czeka-na-politykow
Autor: Radosław Święcki


Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.