Ukraina zawsze była krajem wysokiego ryzyka dla przedsiębiorców

MKoczko-01

MKoczko-01Druga część rozmowy z Markiem Kłoczko, wiceprezesem Krajowej Izby Gospodarczej.

Czy Krajowa Izba Gospodarcza zamierza wykorzystać okres podwójnej kampanii wyborczej do skłonienia głównych aktorów polskiej sceny politycznej do jakichś konkretnych deklaracji na rzecz przedsiębiorców?

Wiele razy takie rzeczy robiliśmy, zapraszaliśmy w trakcie kampanii wyborczej reprezentantów wszystkich ugrupowań na spotkania, przygotowywaliśmy własne ekspertyzy. Ale wie Pan, to jest tak, że na rok przed wyborami wszyscy czynią umizgi do przedsiębiorców, są skłonni obiecać wszystko, a po wyborach natychmiast o nich zapominają.

Jak Pan patrzy na obietnice niektórych kandydatów na prezydenta, którzy obiecują rzeczy, na które głowa państwa nie ma wpływu?

Duża część wyborców nie orientuje się w kwestiach kompetencji prezydenta, a politycy mówią to, co wyborcy chcą usłyszeć, a to czy obietnice będzie potem można zrealizować to już inna sprawa.

Możliwe będzie obniżenie wieku emerytalnego?

Nie wiem, czy będzie to możliwe konstytucyjnie. A co z tymi, którzy mają już 66 lat i pracują? Poza tym należy mieć na uwadze to, jaka jest sytuacja demograficzna. Przyznam, że nie do końca rozumiem postulaty dotyczące przywrócenia poprzedniego wieku emerytalnego. Spotykam się z licznymi przykładami osób, które osiągają wiek emerytalny, ale nie chcą iść na emeryturę, chcą pozostać aktywni zawodowo.

Jest jeszcze inny problem. Ludzie chcą pozostać aktywni zawodowo, ale brakuje dla nich pracy…

To się zmienia. Proszę zwrócić uwagę, że stopa bezrobocia w Polsce należy do najniższych w Europie, co nie do końca przebija się do świadomości społecznej, ponieważ metodologia liczenia osób bezrobotnych w oparciu o dane z urzędów pracy, którą posługuje się GUS, jest niezgodna z metodologią europejską. Według tej pierwszej metodologii bezrobocie w Polsce wynosi 12 proc., zaś według tego, jak się liczy w całej Europie, jest to 8 proc. To jest duża różnica. Jeśli przyjrzeć się specyfice demograficznej polskiego społeczeństwa to widać, że obecnie praw emerytalnych nabiera wyż demograficzny z przełomu lat 40. i 50. Jeśli w ciągu roku część z tych osób przejdzie na emeryturę, na rynku nastąpi niedobór pracowników. Już mamy miejsca w Polsce (chociażby Poznań), gdzie bezrobocie jest tak niskie, że nawet ekonomiści mówią, że to jest niezdrowe. Jeśli popatrzymy na strukturę branżową, to w tej chwili w Polsce jest ok. 20 zawodów, w których brakuje ludzi do pracy. Oczywiście nie sposób przewidzieć wszystkich scenariuszy. Wydarzenia na Ukrainie mogą spowodować, że napłynie do nas milion uchodźców, co może zachwiać naszym rynkiem pracy.

Może dojść do napięć na tym tle?

Jeśli już to tylko lokalnie. W Wielkiej Brytanii czy Holandii zdarzały się napięcia antypolskie, ale nie dotyczyły one całego społeczeństwa.

Przedsiębiorcy wyrażają niepokój w związku z tym, co teraz dzieje się na Ukrainie?

Z punktu widzenia biznesu Ukraina zawsze była krajem wysokiego ryzyka, przede wszystkim ze względu na niejasność przepisów i panującą tam dużą korupcję. Z tych powodów obecność polskich przedsiębiorców nie była tam szczególnie znacząca. To co miało się wydarzyć niedobrego z tymi, którzy tam zainwestowali, już się wydarzyło. Oczywiście, wielu przedsiębiorców, tak jak i wszyscy, niepokoi się tym, co na Ukrainie może się wydarzyć. Na dziś żadnego scenariusza wykluczyć nie można.

Wiele kontrowersji wzbudziło zaproszenie przez Państwa na jubileusz 25-lecia Krajowej Izby Gospodarczej węgierskiego premiera Victora Orbana. Kontrowersyjny polityk, ale jak podkreślają Państwo, potrafił wyciągnąć Węgry z gospodarczej zapaści. Czy dostrzega Pan rozwiązania przyjęte przez jego ekipę, które można przenieść na nasz grunt?

Gdy Orban objął rządy musiał, mówiąc kolokwialnie, „pójść po bandzie”, czym naraził się zagranicznemu kapitałowi. Miał do wyboru, czy obciążać społeczeństwo węgierskie, czy zmniejszyć przywileje kapitału zagranicznego. Nikt do końca nie wie, czy straty wizerunkowe, jakie ponosi się, gdy konfrontuje się z wielkim kapitałem, da się wyrównać finansowo. To co w mojej opinii moglibyśmy od Orbana przejąć, to np. wzmacniającą klasę średnią politykę podatkową. Ponadto rząd Orbana dość dobrze współpracuje ze środowiskiem przedsiębiorców. Izby gospodarcze na Węgrzech mają istotny wpływ na promocję gospodarczą kraju za granicą, a także na programowanie szkolnictwa zawodowego. Istnieje zatem więź grupy przedsiębiorców z władzą i wspólne działanie na rzecz rozwoju kraju.

Na początku naszej rozmowy powiedział Pan o współpracy Krajowej Izby Gospodarczej z uczelniami. Czy polskie szkoły wyższe uczą studentów prowadzenia biznesu?

Poza nielicznymi wyjątkami, nie. W dalszym ciągu styk uczelni z rzeczywistością gospodarczą jest niewielki. Niestety w Polsce wciąż kariera naukowa nie zależy od realnych osiągnięć, tylko od ilości napisanych artykułów, bądź liczby kształconych doktorantów. Nie znam przypadku, aby ktoś został profesorem, dlatego, że jest genialnym wynalazcą. Wydaje mi się, że część uczelni ma świadomość konieczności dokonania zmian. Mówimy o szkołach wyższych, a tymczasem wydaje mi się, że na poziomie szkoły średniej powinno uczyć się tego, jak wypełnić PIT, napisać CV. Są szkoły, które to robią, ale nie jest to jeszcze powszechne. Generalnie podzielam pogląd prof. Łukasza Turskiego, który twierdzi, że cały model szkoły jest w tej chwili przeżytkiem. Obecnie szkoła nie może być tylko nastawiona na dostarczanie wiedzy, gdyż uczeń czerpie ją dziś z internetu i otoczenia. Przecież jeśli uczeń szkoły podstawowej się czymś pasjonuje, znajduje na ten temat informacje w internecie, to jego wiedza będzie większa niż nauczyciela. Szkoła powinna kształtować postawy, uczyć uczenia się i zdobywania wiedzy, uczyć pracy zespołowej.

Krajowa Izba Gospodarcza działa na rzecz poprawy wizerunku Polski w świecie. Jak dziś jest postrzegany nasz kraj? Ktoś pamięta jeszcze „zieloną wyspę”?

Na pewno fakt, że Polska jest jedynym krajem europejskim, w którym przez 25 lat nie było ani jednego roku kryzysowego w gospodarce…

W 2001 r. nasz PKB zbliżył się do zerowej granicy…

To był tylko jeden kwartał, a o kryzysie moglibyśmy mówić, gdyby to były dwa kwartały z rzędu, a poza tym, jak Pan zauważył, wzrost gospodarczy był bliski zera, nie był na minusie. Co do „zielonej wyspy”, to mówiono o niej głównie w naszym kraju, poza tym należy pamiętać, że kolor zielony nie wszędzie dobrze się kojarzy. Tego typu hasła nie zawsze są dobrze widziane, mogą się różnie wpisać w różne kultury. Na pewno naszym atutem (głównie wizerunkowym) jest permanentny rozwój naszej gospodarki. Na zmianę naszego wizerunku wpłynęła też duża emigracja ludzi wykształconych. Warto też odnotować fakt, iż dzisiaj coraz więcej ludzi zapoznaje się z polskimi produktami, towarami. Wciąż jednak większości opinii publicznej świata Polska z niczym się nie kojarzy. Przeciętny Chińczyk czy Hindus nic nie wie o naszym kraju. Najlepiej znają nas nasi sąsiedzi i tutaj wciąż żywe są pewne stereotypy. Z badań wynika, że w krajach na zachód od Wisły wizerunek Polaka na ogół jest dobry, zaś wizerunek naszego kraju kiepski, z kolei w krajach na wschód od Wisły wizerunek kraju był dobry, natomiast wizerunek Polaka kiepski.     

Pierwsza część rozmowy dostępna tutaj:

http://b2-biznes.pl/index.php/publicystyka-i-wywiady/4093-niestabilne-prawo-najwiekszym-utrapieniem-dla-przedsiebiorcow                                                                                           

                                                                                                                                  Rozmawiał Radosław Święcki


Dodaj komentarz