Takiej afery w polskiej polityce nie było – 10 lat po „seksaferze”!

0
1143
praca za seks

10 lat temu ukazał się głośny tekst „Praca ze seks w Samoobronie”. Materiał „Gazety Wyborczej” zapoczątkował tzw. seksaferę i pogrążył partię Andrzeja Leppera, niegdyś trzecią siłę polityczną w kraju.

praca za seks

Autor tekstu Marcin Kącki kilka lat po wybuchu „seksafery” przyznał, że na sprawę trafił przygotowując reportaż o nieprawidłowościach finansowych w Samoobronie i otaczającym się postaciami z półświatka pośle Stanisławie Łyżwińskim, jednym z najbliższych współpracowników Andrzeja Leppera.

Zbierając materiały Kącki udał się do biura poselskiego Łyżwińskiego w Tomaszowie Mazowieckim. Działacze skierowali go do Anety Krawczyk, do niedawna radnej Samoobrony. Na skutek kiepskiego wyniku partii w przeprowadzonych kilka tygodni wcześniej wyborach samorządowych Krawczyk nie zdołała obronić mandatu.

Niemoralna propozycja

Kącki w książce „Lepperiada” wspomina, że gdy rozmowa z Krawczyk wyraźnie się nie kleiła miał zamiar wracać do Warszawy. Powstrzymał go nagły wybuch płaczu kobiety.

Krawczyk opowiedziała dziennikarzowi o pierwszym spotkaniu z Lepperem i Łyżwińskim. Miało to miejsce pod koniec 2001 roku, kilka tygodni po tym jak Samoobrona brawurowo (trzeci wynik w wyborach i ponad 50 mandatów poselskich) zadebiutowała w Sejmie. Krawczyk gościła w mieszkaniu koleżankę, która pracowała jako szefowa biura poselskiego Łyżwińskiego. Późno wieczorem na telefon Joanny zadzwonił jej przełożony. Chciał wysłać po nią samochód z Warszawy, by przyjechała do niego do hotelu poselskiego. Gdy kobieta odmówiła, Łyżwiński polecił jej znalezienie kogoś innego. Po kilkunastu minutach polityk zadzwonił ponownie, tym razem rozmawiał już z Anetą.

Ostatecznie spotkali się następnego dnia w restauracji Zameczek w Radomsku. Pojawił się również Andrzej Lepper, który wraz z Łyżwińskim wizytował w Tomaszowie Mazowieckim. Krawczyk tłumaczyła Kąckiemu, że poszła na spotkanie bo liczyła na pomoc w znalezieniu pracy (polityk zasugerował wsparcie w tej sprawie we wspomnianej rozmowie telefonicznej). Po rozmowie liderzy Samoobrony zaproponowali Anecie wyjazd do Warszawy. Po przyjeździe do hotelu poselskiego Lepper miał obiecać jej, że dostanie pracę, jeśli spędzi z nim noc. Krawczyk zgodziła się. Dwa dni później została wicedyrektorem biura poselskiego  Łyżwińskiego w Tomaszowie Mazowieckim. By utrzymać stanowisko musiała regularnie uprawiać seks z przełożonym. Do zbliżeń dochodziło zazwyczaj raz w tygodniu, gdy Łyżwiński przyjeżdżał na dyżur poselski. Gdy raz odmówiła, poseł zagroził, że ją zwolni, a na jej miejsce są setki innych dziewczyn.

Z czasem okazało się, że Łyżwiński proponował również pracę za seks innym kobietom. W identycznej jak Aneta roli miała występować zarówno jej poprzedniczka (wspomniana Joanna), jak i następczyni.

Dlaczego dopiero po latach Krawczyk zdecydowała się opowiedzieć o tym co się stało?

Czuję rozgoryczenie. Czuję się wykorzystana. Oszukana – tłumaczyła Kąckiemu.

Działacze i zwolennicy Samoobrony będą później przekonywać, że gdyby Aneta ponownie dostała się do sejmiku, wówczas by milczała, a tak zawładnęła ją chęć zemsty. Sama Krawczyk nie potrafiła odpowiedzieć, czy w przypadku reelekcji zdecydowałaby się mówić.

Obrona przez atak

Publikacja tekstu „Praca za seks w Samoobronie” wywołuje burzę. Lepper stanowczo zaprzecza, że miał kontakty seksualne z Krawczyk, twierdzi, że  inspiratorami tekstu są „tajemnicze siły”, którym zależy na rozbiciu koalicji i uniemożliwieniu wyboru nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego. Wyrzucenia Leppera z rządu i rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych domaga  się Platforma Obywatelska.

Krawczyk dzień po publikacji tekstu występuje w programie TVN „Teraz my”, gdzie wyznaje, że Łyżwiński jest ojcem jej 3,5 letniej córki. Prokuratura zarządza badanie DNA Łyżwińskiego, Krawczyk i jej córki w celu ustalenia ewentualnego ojcostwa polityka. Gdy kilka dni później okazuje się, że Łyżwiński nie jest ojcem dziecka wiarygodność Krawczyk spada. Porównywana jest do Anny Jaruckiej, która rok wcześniej posługując się fałszywymi dokumentami utrąciła kandydaturę Włodzimierza Cimoszewicza w wyborach prezydenckich. Łyżwińskiego i Leppera broni słynący z niechęci do Samoobrony Stefan Niesiołowski. A sam Lepper zaczyna bezpardonowy atak na dawną koleżankę partyjną. Nazywa ją zboczoną i wyśmiewa, że jeśli zgodziła się iść z nim do łóżka za 1200 zł, to dość nisko się ceni. Ogłasza, że Aneta szuka kolejnych mężczyzn, by znaleźć ojca dziecka. Tymczasem to działacze partii kierują na badania kolejnych członków Samoobrony. Zgłosił się również sam Lepper i jak kilka lat później zdradził polityk koalicyjnej LPR Wojciech Wierzejski, szef Samoobrony miał dostać od Jarosława Kaczyńskiego wyniki badań DNA córki Anety, w związku z czym mógł być spokojny o wynik badania. Prezes PiS zaprzeczył, że taka sytuacja miała miejsce.

Konsekwencje afery

Sama „seksafera” nie zachwiała koalicją. Politycy PiS komentowali, że sprawa wymaga wyjaśnienia, a Leppera ani specjalnie nie bronili, ani nie atakowali. Lider Samoobrony pożegnał się z rządem pół roku później za sprawą innej afery, która ostatecznie pogrzebała koalicje, a w konsekwencji doprowadziła do nowych wyborów, w których PiS stracił władzę, a Samoobrona uzyskując zaledwie 1 proc. poparcia wypadła z Sejmu.

Jeszcze w trakcie trwania koalicji Łyżwińskiemu uchylono immunitet i trafił do aresztu. W więzieniu spędził 2,5 roku. Wyszedł z powodu złego stanu zdrowia (podczas procesu poruszał się na wózku inwalidzkim). Na początku 2010 roku sąd skazuje nieprawomocnie Leppera na karę dwóch lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności. Polityk składa apelację i w 2011 roku wyrok zostaje uchylony. W tym samym roku Lepper umiera, najprawdopodobniej na skutek samobójstwa. W związku ze śmiercią lidera Samoobrony sąd umarza jego proces.

Korzystałem z książki

„Lepperiada” autorstwa

Marcina Kąckiego

Wołowiec 2013 r.

Wyd. Czarne

Poprzedni artykułLech Wałęsa odradza synowi start w wyborach na prezydenta…
Następny artykułNigdy więcej pokoju!Wojna 6-dniowa w Palestynie i jej następstwa