
Według statystyk aż milion dzieci w Polsce nie dostaje zasądzonych alimentów, a dwa razy tyle dostaje je nieregularnie. Wymiar sprawiedliwości nie radzi sobie z dłużnikami. Szkoda tylko, że cierpią na tym dzieci.
Okazuje się, że największym problemem jest przyzwolenie społeczne na niepłacenie alimentów oraz brak jasnego prawa, które pomogłoby je egzekwować. W poniedziałek odbyła się debata zorganizowana przez wicemarszałek Sejmu Wandę Nowicką pod hasłem „Alimenty to nasza wspólna sprawa”. Jak podał do informacji Tomasz Fornalski, rzecznik prasowy Rady Izby Komorniczej, w samym Lublinie prowadzonych jest ok. 600 tys. spraw o egzekucję alimentów, a co roku wpływa ok. 60 tys. nowych zgłoszeń. Skuteczność egzekwowania należności przez komorników jest niska, co prawda od 2009 roku wzrosła dwukrotnie, ale nadal to jedynie 20 procent.
Alimenciarze bardzo często ukrywają swoje prawdziwe dochody i stan posiadania, co stanowi główny problem w dochodzeniu sprawiedliwości. Także społeczeństwo daje pełne przyzwolenie na tego typu postawę. Po wszczęciu postępowania okazuje się, że osoba przeciwko, której prowadzona jest sprawa, mieszka w domu rodziców, jeździ pożyczonym samochodem od znajomego i zarabia najniższą krajową, oczywiście tylko „na papierze”. Zdaniem komorników, może lepszą skuteczność miałyby częste kontrole pracodawców, którzy notorycznie zaniżają oficjalne wynagrodzenie, nie dają umowy lub wypłacają należność w dietach.
Prawnym obowiązkiem rodziców jest zapewnienie dziecku środków utrzymania do czasu, aż nie będzie ono w stanie utrzymywać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka pokrywają koszty związane z jego utrzymaniem i wychowaniem. Obowiązek ten spoczywa także na rodzicach pełnoletniego dziecka, które kontynuuje naukę, bądź nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie.
Rodzic, który uchyla się od płacenia alimentów, musi pamiętać, że jest to przestępstwo. Jego regulacja została zapisana w art. 209 Kodeksu karnego. Ten kto uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, jest zagrożony karą grzywny, karą ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.
Niestety zapis o „uporczywym uchylaniu się od obowiązku alimentacyjnego” jest często naciągany. Tym samym osoby, które raz na jakiś wpłaciły drobną kwotę na rzecz dziecka, czy kupiły prezent, nie mogły podlegać pod zapis o „uporczywym uchylaniu”. I tak od stycznia 2015 roku wpłynęło do prokuratury ok. 50 spraw związanych z brakiem alimentacji, a tylko w jednym przypadku prokuratura wniosła akt oskarżenia.
W skrajnych przypadkach, jeżeli dochód nie przekracza 725 zł netto na członka rodziny, można ubiegać się o świadczenia z funduszu alimentacyjnego, którego wysokość sięga 370 zł. Jak jednak pokazują dane nawet w tym przypadku skuteczność jest zastraszająco niska i wynosi 14 proc. Warto zwrócić uwagę na paradoksalne sytuacje, kiedy matka samotnie wychowująca dziecko, otrzymująca minimalne wynagrodzenie przekracza próg funduszu alimentacyjnego i nie otrzymuje świadczeń.
Co prawda rząd stara się nieść pomoc rozbitym rodzinom w niepewnej sytuacji np. poprzez wprowadzenie zasady „złotówka za złotówkę”, ale to ciągle za mało.
