Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” zapowiedział w rozmowie z Wirtualną Polską publikację kolejnych nagrań z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.
Przypomnijmy, że „Gazeta Wyborcza” opublikowała we wtorek zapis rozmowy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z jego ciotecznym bratem Grzegorzem Tomaszewskim i austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem (prywatnie zięciem Tomaszewskiego). Rozmowa dotyczy inwestycji spółki Srebrna (w jej władzach zasiada Kaczyński) , którą wskutek nieprzychylności warszawskiego ratusza Kaczyński zawiesił i zaproponował austriackiemu biznesmenowi odzyskanie pieniędzy za wykonaną pracę na drodze sądowej.
Kiedy publikacja nagrań?
Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Jarosław Kurski w rozmowie z Wirtualną Polska nie chciał zdradzić, iloma godzinami nagrań z Kaczyńskim dysponuje redakcja. Potwierdził jednak, że istnieją kolejne taśmy z prezesem PiS. Kiedy zostaną ujawnione?
Zostaną opublikowane, jak będziemy wyjaśniać wszystkie okoliczności tej sprawy. Krok po kroku. I uznamy, że służy to interesowi publicznemu – powiedział Kurski.
Jedno jest pewne – to są autentyczne nagrania. Pochodzą z legalnego źródła – dodał.
Kurski odniósł się również do komentarzy części mediów, które uznały ujawnione wczoraj nagrania za „kapiszon”.
Jeśli to jest przemoczony kapiszon, to dlaczego siedzimy tutaj i o tym rozmawiamy? Dlaczego głos zabrało w tej sprawie dwoje wicemarszałków Sejmu? A premier poświęcił temu osobną, ponad 20-minutową konferencję prasową? Czemu cały boży dzień zajmują się kapiszonem, zamiast rządzić krajem? – pyta naczelny „Wyborczej”.
Kurski podkreśla, że jego redakcja nie toczy wojny z władzą, toczy natomiast walkę o demokrację.
To są zupełnie różne rzeczy. PiS nie jest normalną, konserwatywną partią, która respektuje zasady demokratyczne, szanuje Konstytucję. Nie jest partią demokratyczną. Upominamy się o przestrzeganie elementarnych zasad i standardów w życiu publicznym. Taśmy pokazują, że oni te standardy naruszają. Reakcja PiS-u na nagrania jest bardzo nerwowa i dosyć nieskoordynowana. To pokazuje, że trafiliśmy w jądro ciemności. Dotknęliśmy czegoś ważnego. To jest dla nich bardzo bolesne, bo pokazuje ich prawdziwe oblicze – podkreśla dziennikarz.
