5. rocznica śmierci pierwszego premiera III RP

0
569
(Tadeusz Mazowiecki)

W niedzielę 28 października mija piąta rocznica śmierci Tadeusza Mazowieckiego. Przypominamy najważniejsze wątki politycznej biografii pierwszego niekomunistycznego premiera. 

Mazowiecki miał niespełna 62 lata, gdy latem 1989 roku znalazł się na politycznym szczycie. Niespodziewanie – również dla samego siebie – otrzymał od Lecha Wałęsy propozycję objęcia teki premiera pierwszego niekomunistycznego rządu. Gdy rok później stanął przeciwko Wałęsie w pierwszych powszechnych wyborach prezydenckich, jego wielka polityczna kariera w zasadzie się skończyła. Stał na czele rządu stosunkowo krótko, bo zaledwie 16 miesięcy, mimo to należy dziś do najbardziej pamiętanych i – o czym świadczą publikowane co jakiś czas rankingi popularności –  docenianych premierów III RP.

Urodzony 18 kwietnia 1927 roku w Płocku Mazowiecki aktywność publiczną rozpoczął cztery dekady przed podjęciem najważniejszego stanowiska w swoim życiu. W 1948 roku przystąpił do Stowarzyszenia PAX, organizacji zrzeszającej katolików gotowych do współpracy z komunistyczną władzą. Funkcjonował w Stowarzyszeniu siedem lat, został usunięty po konflikcie z przywódcą PAX Bolesławem Piaseckim. W 1958 roku, na fali październikowej odwilży współtworzy katolicki miesięcznik „Więzi”, będzie jego naczelnym przez 22 lata. W 1961 roku Mazowiecki został posłem z ramienia Koła Znak, utworzonego w dużej części przez byłych działaczy PAX-u. Przyszły premier będzie zasiadał w Sejmie dekadę, do posłowania wróci 20 lat później, po pierwszych całkowicie wolnych wyborach, już jako były szef rządu.

Doradca Wałęsy

Kluczowe dla przyszłej kariery politycznej Mazowieckiego są wydarzenia z sierpnia 1980 roku. Znalazł się on wśród sygnatariuszy „Apelu 64”, utworzonego przez intelektualistów wspierających strajkujących w Stoczni Gdańskiej (wraz z Bronisławem Geremkiem dostarczył go strajkującym). Tydzień przed podpisaniem Porozumień Sierpniowych stanął na czele Komisji Ekspertów przy Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego i wspierał negocjacje MKS z władzami PRL. Po zakończeniu strajku został głównym doradcą lidera NSZZ „Solidarność” Lecha Wałęsy i Krajowej Komisji Porozumiewawczej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Na początku 1981 roku KKP powołuje go na redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”. Po wprowadzeniu Stanu Wojennego przez rok był internowany, najpierw w Strzebielinku, następnie w Jaworzu i Darłówku. Po zwolnieniu z internowania wrócił do współpracy z Lechem Wałęsą. Pod koniec 1988 roku został członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ, gdzie kierował komisją ds. pluralizmu związkowego. W tym samym roku znalazł się w gronie osób przygotowujących obrady Okrągłego Stołu. Następnie aktywnie uczestniczył w rozmowach plenarnych Okrągłego Stołu, z ramienia opozycji kierował roboczym zespołem ds. pluralizmu związkowego. Owocem trwających od lutego do kwietnia 1989 roku obrad były pierwsze częściowo wolne wybory do Sejmu i w całości wolne do Senatu 4 czerwca 1989 roku.

Wybory z 4 czerwca przyniosły triumf „Solidarności”. Mazowiecki nie był naturalnym kandydatem na pierwszego niekomunistycznego premiera. Trzeba przypomnieć, że przyszły szef rządu nie wystartował w wyborach, ponieważ odrzucono jego koncepcję rozszerzenia grona kandydatów opozycji o przedstawicieli zróżnicowanych środowisk politycznych. Wyraził też publiczny sprzeciw wobec koncepcji Adama Michnika wyrażonej w słynnym artykule: „Wasz prezydent, nasz premier”, w którym naczelny „Gazety Wyborczej” postulował powstanie sojuszu dotychczasowej opozycji z reformatorskim skrzydłem dotychczasowej władzy. Mazowiecki uważał, że opozycja jest nieprzygotowana do rządzenia.

Jak wiemy opozycja jednak władzę przejęła. Było to możliwe dzięki porozumieniu z ZSL i SD, czyli sojuszniczymi wobec PZPR partiami (pomysłodawcą tego sojuszu był ówczesny senator Jarosław Kaczyński). Choć Lech Wałęsa widział w roli premiera Bronisława Geremka, miał świadomość, że dla koalicjantów, a także prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego bardziej optymalny będzie inny kandydat.

Mazowiecki był jedynym kandydatem, którego oni mogli zaakceptować. No więc musiałem na niego postawić (…) Mazowiecki był już wcześniej posłem, znali go. Kościół go tez popierał. Był wiec tolerowany – tłumaczył Wałęsa w wywiadzie-rzece „Ja. Rozmowa z Lechem Wałesą”.

Pierwszy premier

Po krótkim namyśle Mazowiecki zgadza się stanąć na czele pierwszego niekomunistycznego rządu.

Stwierdziłem, że nagle sprawy bardzo zdecydowanie posunęły się naprzód, więc wołanie o naszego premiera nie jest już publicystycznym fajerwerkiem, lecz koncepcją, która ma osadzenie w dynamicznie zmieniającej się sytuacji – tak polityk tłumaczył wycofanie się z wcześniejszej opinii o nieprzygotowaniu opozycji do przejęcia władzy.

24 sierpnia Sejm powołuje Mazowieckiego na pierwszego premiera niekomunistycznego rządu.

Mogę być premierem dobrym lub złym, ale nie zgodzę się być premierem malowanym – mówił przyszły szef rządu tuż przed powołaniem.

Jego expose (wyjaśnijmy, że wygłaszał je dwukrotnie, najpierw przed powołaniem na premiera, później przed powołaniem rządu) przechodzi do historii z dwóch powodów. Pierwszym było zasłabnięcie na mównicy (żartował potem, że znalazł się w takim stanie jak polska gospodarka). Drugim słynna „gruba kreska”, która tak naprawdę była „grubą linią”.

Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania – mówił premier.

Słowa te przez wielu zostały odebrane jako zapewnienie bezkarności byłym działaczom PRL i podległym im służbom bezpieczeństwa.  Sam Mazowiecki wyjaśniał, że „gruba linia” miała oznaczać, że „odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania. Hipoteka przeszłości będzie nad nami ciążyć, ale nie my za nią odpowiadamy”.

Przeciwnicy Mazowieckiego przez lata będą mu wypominać, że w jego rządzie na czele kluczowych resortów MSW i MON stanęli prominentni politycy poprzedniego obozu gen. Czesław Kiszczak i gen. Florian Siwicki.

Uważałem, że oprócz koalicjantów z ZSL i SD, do mojego rządu muszą wejść także przedstawiciele PZPR. Nie ma bowiem takiej opozycji na świecie, która by dysponowała armią i służbami bezpieczeństwa. A PZPR miała je w swoich rękach. Tylko wtedy, jeżeli oni będą w rządzie, i będą to ludzie, którzy doprowadzili do Okrągłego Stołu, staną się odpowiedzialni za powodzenie wielkiej transformacji – tłumaczył w przededniu 20. rocznicy powołania rządu Mazowiecki, przyznając jednocześnie, że w jednym przypadku Kiszczak wykazał się nielojalnością. Chodziło o palenie akt SB.

Ostatecznie za powołaniem rządu Mazowieckiego głosowało 402 spośród 415 obecnych posłów (głosów przeciwnych nie było). Nowy premier dziękuje posłom gestem wiktorii.

To był specyficzny gest po głosowaniu nad wotum zaufania dla mojego rządu. I dobrze, że miał miejsce, bo po czerwcu 1989 roku za mało było symboliki zwycięstwa, radości z rzeczywistego przełomu. Pod wpływem emocji historycznej chwili chciałem podkreślić, że powstanie mojego rządu jest wielką wiktorią – wspominał Mazowiecki.

Chwila triumfu trwała jednak krótko, później przyszły trudy rządzenia. Jednym z najważniejszych zadań gabinetu Mazowieckiego było przeprowadzenie reformy gospodarki z gospodarki centralnie sterowanej na gospodarkę rynkową. Uchwalony w ciągu kilku tygodni pakiet reform ochrzczonych „Planem Balcerowicza” (od nazwiska jego autora, wicepremiera, ministra finansów Leszka Balcerowicza) umożliwił zahamowanie hiperinflacji, restrukturyzację gospodarki, wprowadzenie mechanizmów rynkowych i prywatyzacji. Po stronie kosztów należy zapisać spadek stopy życiowej Polaków i gigantyczny wzrost bezrobocia.

Po latach Mazowiecki przyzna, że gdyby mógł cofnąć czas, zastanowiłby się nad uruchomieniem programu, który by zmniejszał społeczne koszty reform.

Na pewno można było stworzyć bardziej społeczno-osłonowy program przekształceń na wsi, mam na myśli upadające PGR-y. Myśmy zawierzyli temu, że pracownicy PGR-ów zechcą brać ziemię, gospodarować na niej i tak się problem rozwiąże. Tymczasem okazało się, że oni nie chcą ziemi, bo nie czują się chłopami. To zupełnie zmieniało sytuację… Na pewno wielu rzeczy nie przewidzieliśmy – przyznał po latach pierwszy premier III RP.

Konfrontacja z Wałęsą

Koszty transformacji dały o sobie znać rok później w pierwszych powszechnych wyborach prezydenckich. Mazowiecki wystartował w nich z hasłem „Siła spokoju”, konkurując z legendarnym przywódcą „Solidarności” Lechem Wałesą.

Wiadomo było, że prędzej czy później „Solidarność” się podzieli, zacznie się przekształcać, bo była wielkim ruchem społecznym i politycznym gromadzącym ludzi od lewa do prawa. Wydawało nam się, że ten stan jedności, potrzebny dla przeprowadzenia trudnych reform można jeszcze długo utrzymać. Był jednak problem Lecha Wałęsy, któremu pozostawanie przewodniczącym „Solidarności” już nie wystarczało oraz jego otoczenia, które naciskało, że trzeba zrobić następny krok(…) Kampania prezydencka Wałęsy była wymierzona w rząd. Obawiałem się, że zahamuje to, co robiliśmy. Długo się wahałem i nie bardzo chciałem kandydować. Jedynym motywem była obrona linii, którą reprezentował mój rząd – tak motywy startu w tamtych wyborach, a zarazem kulisy słynnej „wojny na górze” wyjaśniał po latach Mazowiecki.

Wybory prezydenckie zakończyły się sromotną klęską Mazowieckiego. W głosowaniu był dopiero trzeci. Przegrał nie tylko z Wałęsą, ale też z tajemniczym przybyszem z Kanady Stanem Tymińskim, który zebrał głosy rozczarowanych reformami Polaków.

Po przegranej w wyborach Mazowiecki podał się do dymisji. Oficjalnie przestał być premierem 4 stycznia 1991 roku. Na czele rządu stał 498 dni. Historycy do dziś spierają się czy jego gabinet był rządem przełomu, czy zmarnowanych szans. Nie ulega wątpliwości, że wraz z upływem lat sympatia Polaków do pierwszego premiera rosła, co pokazywały rankingi zaufania do polityków czy wspomniane oceny szefów rządów III RP, w których Mazowiecki remisuje bądź nieznacznie przegrywa z Donaldem Tuskiem.

Po premierostwie

Po odejściu ze stanowiska szefa rządu skupił się na działalności partyjnej. Krótko po wyborach prezydenckich objął przywództwo w świeżo powołanej Unii Demokratycznej, partii skupiającej środowiska wywodzące się z „Solidarności”, które poparły Mazowieckiego w wyborach prezydenckich. Ugrupowanie wygrało w pierwszych całkowicie wolnych parlamentarnych w 1991 roku, ale o wielkim sukcesie nie było mowy, gdyż poparcie wyniosło zaledwie 12 proc. a w rozdrobnionym parlamencie (znalazło się w nim blisko 30 partii) powołanie rządu ze stabilną większością graniczyło z cudem. Unia współtworzyła powołany latem 1992 roku (po upadku gabinetu Jana Olszewskiego i nieudanej próbie utworzenia większości przez Waldemara Pawlaka) rząd Hanny Suchockiej (posłanki UD), ale gabinet ten przetrwał nieco ponad rok. W przedterminowych wyborach w 1993 roku do władzy powrócili postkomuniści. Mazowiecki wykluczył możliwość utworzenia koalicji z SLD, wskutek czego Unia ponownie znalazła się w opozycji. Polityk współpracował jednak z większością parlamentarną przy tworzeniu nowej Konstytucji RP, która weszła w życie w 1997 roku. Kilka lat później, gdy lewica znów była przy władzy były premier zaangażował się w kampanię referendalną w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej (to jego rząd zainicjował integrację z Europejską Wspólnotą Gospodarczą).

W trakcie tamtej kadencji, w 1994 roku UD zawiązała sojusz z Kongresem Liberalno-Demokratycznym, pierwszą partią Donalda Tuska. W wyniku zjednoczenia powstała Unia Wolności na czele której stanęli Mazowiecki i w roli jego zastępcy Tusk. Były premier nie cieszył się jednak długo przywództwem. Rok po zjednoczeniu w wewnętrznych wyborach przegrał z Leszkiem Balcerowiczem. Do tamtego pojedynku Balcerowicz wielokrotnie nawiązywał, gdy pod koniec 2017 roku jego polityczny wychowanek Ryszard Petru przegrał wybory na szefa Nowoczesnej z Katarzyną Lubnauer. Były wicepremier zachęcał Petru, by wziął przykład z Mazowieckiego, który po przegranej zgodnie i lojalnie współpracował z nowym liderem partii.

Drugi okres posłowania Mazowieckiego również trwał dekadę. Zakończył się w 2001 roku, kiedy to Unia Wolności poniosła klęskę w wyborach parlamentarnych, nie przekraczając progu wyborczego. Były premier podejmował próby powrotu do polityki współtworząc Partię Demokratyczną, ugrupowanie powstałe na gruzach Unii z poparciem ówczesnego premiera Marka Belki, ale funkcjonował w polityce już raczej w roli autorytetu i komentatora poczynań kolejnych ekip.

Ostatnią jego publiczną aktywnością była funkcja doradcy prezydent Bronisława Komorowskiego. ds. polityki krajowej i międzynarodowej. Mazowiecki umiera 28 października 2013 roku w wieku 86 lat.

 

Wypowiedzi Tadeusza Mazowieckiego pochodzą z książki „Trzynastu: premierzy wolnej Polski” – Jerzy Sadecki, wydawnictwo Universitas, Kraków 2009 r.

Poprzedni artykułNaukowcy: Konsekwencje wycinki w Puszczy sięgają poza sam obszar poddany wycince
Następny artykułInnowacje w Twoim przedsiębiorstwie – województwo lubelskie