
Organizacje pozarządowe niejednokrotnie nie zgadzają się z władzami gminy bądź miasta, ale nie buntują się, gdyż są uwiązani dotacjami ze strony samorządu – mówiono podczas konferencji „My, Samorząd. Ludzie, idee, innowacje” zorganizowanej przez Instytut Spraw Publicznych.
Konferencja odbyła się 1 grudnia br. w Teatrze Polskim. Podczas panelu „Innowatorzy – o roli liderów w zmienianiu samorządów” Krzysztof Zacharzewski, burmistrz Złocieńca zwrócił uwagę, że konferencja odbywa się w pierwszą rocznicę drugiej tury ostatnich wyborów samorządowych w wyniku której objął sprawowane obecnie stanowisko. Odnosząc się do tytułu panelu Zacharzewski, stwierdził, iż lepiej jest, gdy lider zostaje burmistrzem niż na odwrót. Zdaniem burmistrza Złocieńca przychodzi czas, by stanowiska burmistrzów zajmowali ludzie, którzy nie przychodzą do samorządu dla pieniędzy, a z misją. Pytany o to co po roku urzędowania spędza mu sen z powiek, Zacharzewski wskazał na funkcjonowanie ośrodków pomocy społecznej, które swoimi działaniami nie pomagają mieszkańcom wychodzić z biedy, zaś wszelkie próby przeprowadzenia zmian w tym zakresie ograniczają przepisy. Na pytanie o to czy należy ograniczyć kadencję wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast, burmistrz Złocieńca odpowiedział następująco: „samorządowcem nikt się nie urodził, ale wielu chciałoby nimi umrzeć”. Ograniczenie kadencji w ocenie Zacharzewskiego mogłoby zburzyć istniejące w wielu miejscach skostniałe układy i spowodować „wietrzenie”.
Podobną opinię na temat ograniczenia kadencji ma Grzegorz Dudzik, burmistrz Zielonki, choć jak zastrzegł, dwie czteroletnie kadencje to za mało, by osiągnąć założone cele. Pytany o to czy w związku z niedawnymi wyborami parlamentarnymi i zapowiadanymi przez Prawo i Sprawiedliwość zmianami w samorządzie, obawia się, że idą złe czasy dla samorządów, Dudzik odpowiedział, że samorząd w każdej sytuacji sobie poradzi i nie sądzi, by dotknęły go jakieś zagrożenia. Dudzik mówił również o swojej współpracy z organizacjami pozarządowymi, w ocenie burmistrza Zielonki budowanie muru między samorządami a organizacjami pozarządowymi jest sztuczne i w jego przypadku o takim murze nie może być mowy.
Jako „cukierkowy”, określiła sposób przedstawiania współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi Barbara Zamożniewicz z Fundacji Aktywizacji i Rozwoju Młodzieży „FARMA” ze Staszowa. Tymczasem – jak podkreślała Zamożniewicz – w tej współpracy jest także drugie dno, bowiem organizacje pozarządowe niejednokrotnie nie zgadzają się z władzami gminy bądź miasta, ale nie buntują się, gdyż są uwiązani dotacjami ze strony samorządu.
Z opinią tą zgodziła się część licznie zgromadzonych na publiczności przedstawicieli organizacji pozarządowych, którzy zwracali uwagę, że wciąż wiele samorządów stroni od współpracy z organizacjami pozarządowymi, gdyż obawia się posądzeń o korupcję.
Autor: Radosław Święcki
