Prywatność determinantem naszej marki w Internecie

0
105
9733281983 e5feeed89c o

9733281983 e5feeed89c oGdzie leży granica pomiędzy popularnością a prywatnością w Internecie? Z social media korzystają ci, którzy chcą promować swoją markę, firmę, wydarzenia czy różnego rodzaju akcje. Jak wiadomo tego typu marketing jest efektywny, lecz czasem należy pomyśleć o konsekwencjach i o śladach, jakie zostawiamy po sobie w sieci.

 W XXI wieku żyje generacja ludzi chcących za wszelką cenę być na topie. Dotyczy to zarówno popularności w szkole podstawowej, jak i sławy na czerwonym dywanie. W zależności od grupy odbiorców, do jakiej chcemy trafić, stosujemy różne sposoby promocji wizerunku, ale najbardziej popularna jest teraz publikacja różnego typu treści na portalach społecznościowych, w social media. Sukces tych portali jest spowodowany tym, że reagują one na nasze potrzeby i na podstawie zgromadzonych danych dają nowe możliwości, szybki dostęp do każdej informacji, a przede wszystkim są „za darmo”.  

Ivan Hernandez – Współzałożyciel The Digital Loop twierdzi, że aby właściwie wypromować swój wizerunek, wystarczy publikowanie treści na właściwych stronach i na trafiony temat. Wystarczą trzy rzeczy do osiągnięcia sukcesu w marketingu – dodawane informacje muszą być istotne, użyteczne, ale i zabawne w momencie publikacji. My  sami powinniśmy wiedzieć, gdzie najlepiej się zaprezentować i gdzie znajdziemy grono swoich odbiorców, czy to będzie Facebook, Twitter, Youtube czy Linked in. Ważny jest także dobry start, dzielenie się swoim punktem widzenia, ale przy tym zachowywanie umiaru w liczbie dodawanych postów. Musimy pamiętać o złotej zasadzie: liczy się jakość, a nie ilość. Większą moc będzie miało dodane jedno interesujące, dobre technicznie zdjęcie z kreatywnym podpisem niż 10 prawie takich samych fotografii. Niby proste, ale nie każdy o tym pamięta.

W dzisiejszych czasach jesteśmy chodzącymi markami, celebrytami, a Internet jest medium, które nie lubi zachowywania prywatności. My tę prywatność upubliczniamy, bo wiemy, że nam się to opłaca, ponieważ w ten sposób budujemy swoją pozycję. Przykładem może być wydana książka znanej celebrytki Kim Kardashian  „Selfish”, w której zawarte były tylko prywatne zdjęcia typu selfie – 500 sztuk sprzedało się w niecałą minutę. Można też zwrócić uwagę na reklamę Coca Coli, która zbudowała swoją markę dzięki kampanii przedstawiającej świąteczny prywatny moment rodzinny, emocje i relacje.

Czy social media są „za darmo”? Nie są za darmo, ponieważ wszystkie nasze ruchy, jakie wykonujemy w Internecie, są obserwowane, następnie nasze dane są gromadzone i sprzedawane za wysoką cenę korporacjom, które później wykorzystują to w swoim marketingu. Więc teraz nasuwa się pytanie, czy należy chronić swoją prywatność, o ile coś takiego jeszcze istnieje, czy tę prywatność udostępniać i robić z tego produkt. Dobra rada jest taka: czytajmy, co akceptujemy. 

Masz pytania lub chcesz wyrazić swoje opinie dotyczące dotacji, gospodarki, czy warunków prowadzenia działalności gospodarczej? Zapraszamy do odwiedzenia Strefy Eksperta   http://www.b2-biznes.pl/index.php/strefa-eksperta

                                                                                                                                              Autor: M. Brutkowska

Poprzedni artykułSenator PiS dla B2-biznes.pl – sprawa TK wymagała posprzątania po bałaganie jaki zrobiła PO
Następny artykułNowy rok i nowe konkursy na Mazowszu