Kryzys okazał się łaskawy dla małych przedsiębiorstw. W tym czasie wiele firm osiągnęło wiek dojrzały, czyli zyskało odporność na różne zagrożenia. Jednym z powodów może być coraz więcej osób z wyższym wykształceniem, które decydują się na rozpoczęcie działalności, często mają one lepszą wiedzę o biznesie. W 2012 roku należało do nich 46, 3 proc. nowych firm.
Ponadto firmy tworzone w okresie osłabienia gospodarczego są bardziej przemyślane, a ich właściciele są nastawieni na trudności i czarne scenariusze, a często są też bardziej zdeterminowani. Pokazują to dane GUS, z których wynika, że spośród 294,3 tys. małych firm, założonych na początku kryzysu, w 2008 roku, pięć lat przetrwało 97 tys., czyli 33 proc. Jest to wynik o 1,5 pkt proc. lepszy niż osiągnięty przez przedsiębiorstwa założone w latach 2004 -2007, kiedy koniunktura gospodarcza była lepsza. Co ciekawe, także wśród firm, które zakończyły działalność po roku od założenia lepiej wypadają te, które zostały założone w okresie kryzysu 2008 -2013 (z niepowodzeniem spotkało się 22 – 23 proc.), podczas gdy w okresie rozkwitu gospodarczego z taką sytuacją miało do czynienia 29 -33 proc. przedsiębiorstw.
Na trwałość firmy wpływają pracownicy. Jeżeli przedsiębiorca decyduje się na zatrudnienie, zazwyczaj jego sytuacja finansowa jest na tyle dobra, że może sobie na to pozwolić. Częściej takie osoby wcześnie przeprowadzają analizę rynku, sprawdzają czy zatrudnienie im się opłaca. Porażka, czyli rozwiązanie firmy to koszty związane z m.in. odprawami dla pracowników.
Polska na tle innych państw europejskich, jeśli chodzi o trwanie przedsiębiorstw wypada żle. Tylko jedna trzecia nowo powstałych małych firm doczekuje się piątych urodzin. To poniżej średniej unijnej, gdzie taki wiek osiąga połowa firm. Jeszcze gorzej wypadamy na tle państw skandynawskich, w Finlandii 64 proc. przedsiębiorstw prowadzi aktywną działalność po pięciu latach.
Na podstawie: serwisy.gazetaprawna.pl
