
Ceny mieszkań nieustająco idą w górę. Z wyliczeń Expandera wynika, że do zakupu 50-metrowego mieszkania w dużym mieście potrzeba średnio 101 pensji netto.
Z przywołanych przez Expander danych NBP dotyczących cen transakcyjnych w III kwartale tego roku wynika, że ceny mieszkań na rynku wtórnym były średnio o 11 proc. wyższe niż przed rokiem, zaś na rynku pierwotnym o 13 proc.
Okazuje się, że w żadnym z miast wojewódzkich cena transakcyjna (dotyczy to zarówno pierwotnego jak i wtórnego) nie była niższa niż przed rokiem. Rekordzistą pod względem nowych mieszkań są Katowice, gdzie odnotowano wzrost na poziomie 23 proc., z kolei ceny mieszkań używanych najbardziej poszły w górę w Zielonej Górze (wzrost o 24 proc.).

Expander zwraca uwagę, że o ile ceny mieszkań wzrosły w ostatnim roku o ok.12 proc., to średnie wynagrodzenie tylko o 7 proc. , co oznacza, że dostępność mieszkań się pogarsza.
Z wyliczeń Expandera wynika, że w siedmiu największych miastach do zakupu 50-metrowego mieszkania potrzeba średnio 101 przeciętnych pensji netto. Tymczasem jeszcze dwa lata temu wystarczyłoby do tego 95 pensji. Analityk Expander Advisors Jarosław Sadowski zwraca jednak uwagę, że obecna sytuacja i tak nie jest zła, bo w 2007 roku na takie mieszkanie trzeba byłoby przeznaczyć aż 180 pensji.
Wzrost nie może wiecznie trwać
Jak sytuacja będzie wyglądać w przyszłości? Według Sadowskiego będziemy mieli do czynienia z jednej strony ze wzrostem cen mieszkań, z drugiej ze spadkiem.
W wyludniających się regionach za kilka lat mieszkania będzie można kupić znacznie taniej niż dziś. Chętnych do zakupów będzie bowiem znacznie mniej niż wolnych lokali. Jednocześnie w rozwijających się miastach, przyciągających nowych mieszkańców, ceny wciąż mogą rosnąć, wraz ze wzrostem wynagrodzeń – pisze Sadowski.
Co mogłoby sprawić, że spadek cen nastąpi również w dużych miastach. Według Sadowskiego potrzebne byłyby duże podwyżki stóp procentowych lub poważny kryzys, na co się obecnie nie zanosi. Ekspert podkreśla jednak, że tak szybki wzrost jak obecnie nie może trwać w nieskończoność.
Boom na rynku kiedyś się skończy. Jeśli przez kolejnych kilka lat ceny będą rosły w takim tempie jak w ostatnim czasie, to na rynku może powstać bańka, której pękniecie będzie bolesne – podkreśla Sadowski.
