„Dobry klimat dla kobiet w polityce” [DEBATA]

0
412

Wyborcy coraz częściej głosują na kobiety, co pokazały ostatnie wybory do Sejmu w Warszawie. Kobiety, które startowały z fatalnych miejsc przeskakiwały mężczyzn z dużo lepszymi pozycjami – mówiono podczas debaty „Kandydatki w medialnej kampanii wyborczej” zorganizowanej przez  Instytut Praw Publicznych.

Debata odbyła się 11 grudnia w Warszawie. Na wstępie spotkania przedstawiono dane dotyczące udziału biernego udziału kobiet w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego, a także do Sejmu i Senatu.

W wyborach europejskich kobiety stanowiły 46,7 proc. kandydatów na listach wyborczych komitetów zarejestrowanych we wszystkich okręgach. W przypadku komitetów Lewica Razem i Koalicja Europejska kobiet na listach było więcej niż mężczyzn (odpowiednio 67:62 i 66:64). Tyle, że Lewica Razem zapewniła kobietom aż osiem pierwszych miejsc (na 13 okręgów wyborczych), a Koalicja Europejska zaledwie trzy.

W Parlamencie Europejskim znalazło się ostatecznie 34,6 proc. kobiet, co oznacza wzrost aż o 10 pkt proc. w porównaniu do poprzednich eurowyborów z 2014 roku.

Przybywa kobiet w Sejmie

Z kolei w wyborach do Sejmu udział kobiet na listach wyborczych wyniósł 42 proc. Największy odsetek pań znalazł się na listach Lewicy (47 proc.) i to również ten komitet, a także Koalicja Obywatelska przyznała kobietom najwięcej „jedynek” (w obydwu przypadkach odsetek ten wyniósł 34,2 proc.). W przypadku Prawa i Sprawiedliwości tylko co piąta osoba otwierająca listę wyborczą była kobietą. Najmniej pierwszych miejsc na listach przyznała paniom Konfederacja (prawie 5 proc.).

Ostatecznie w izbie niższej parlamentu znalazły się 132 posłanki, co stanowi 28,7 proc. wszystkich posłów i jest to  niewielki wzrost w porównaniu z kadencją 2015-2019 (125 posłanek – 27,2 proc.).

Znaczący bo dwukrotny wzrost kobiet odnotowano natomiast w Senacie. W poprzedniej kadencji w izbie wyższej parlamentu zasiadało 12 pań, obecnie 24, co oznacza, że co czwarty mandat senacki sprawuje kobieta.

Dla porównania warto przywołać dane dotyczące udziału kobiet w pierwszym parlamencie wyłonionym na skutek pierwszych częściowo wolnych wyborów z 4 czerwca 1989 roku. W latach 1989-1991 mandat w Senacie uzyskało tylko 6 pań, zaś w Sejmie zasiadało zaledwie 13,5 proc. posłanek.

W dalszej części spotkania skupiono się na analizie tego jak tegoroczna kampania kandydatek wyglądała w sferze medialnej.

Kobiety w spotach wyborczych

Prof. Beata Łaciak z Instytutu Spraw Publicznych przeanalizowała telewizyjne spoty poszczególnych komitetów, zwracając uwagę na to w jaki sposób prezentowano w nich kobiety.

Widać, że trwające od lat dyskusje dotyczące kwot, parytetów, równości czegoś partie nauczyły. W spotach wyborczych dostrzegłam dbałość nawet nie o kwoty, co o parytety. Widać to na przykładzie chociażby prezentowanych w spotach sond ulicznych – zadbano o to, by obok wypowiedzi panów, pojawiają się opinie pań. Przed laty zdarzało się, że w tego typu materiałach występowali wyłącznie mężczyźni – mówiła prof. Łaciak.

Jedna z byłych szefowych rządów przyswoiła sobie, że należy zwracać się do Polek i Polaków (kiedyś zwracano się tylko do Polaków) i w ślad za tym poszły partie polityczne – dodała.

Prof. Łaciak zaznaczyła jednak, że nie wszystkie partie podchodzą do tej kwestii jednakowo i mamy do czynienia z prawidłowością: „Im bardziej na prawo, tym mniej kobiet”, zwracając uwagę na znikomą obecność pań w materiałach wyborczych Konfederacji.

Analizując indywidulane spoty kandydatów prof. Łaciak zwróciła uwagę, że kandydatki prezentowały odmienny język od mężczyzn startujących w wyborach.

Kobiety mówiły w kategoriach troski, podczas gdy mężczyźni w kategoriach zadaniowych. Panie na ogół pokazywały się w kontekście rodzinnym, co u panów było raczej incydentalne, gdyż na ogół pojawiali się oni w publicznych kontekstach – mówiła prof. Łaciak.

Spoty z udziałem mężczyzn były bardziej aktywne, pokazywały ich jako osoby pełne zapału, gotowe do działania. Zdradzały też męskie fetysze – pojawiały się miecze, zbroje, czy helikoptery. Tymczasem kobiety na ogół ukazane były dość pasywnie. W wielu spotach po prostu stały i mówiły, bądź siedziały w zaciszu rodzinnym – dodała.

Agnieszka Grzybek z Fundacji na Rzecz Równości i Emancypacji STER mówiła o kampanii kandydatek prowadzonej w mediach społecznościowych.

W mediach społecznościowych kobiety prowadzące kampanię nie były „paprotkami”, mówiły o swoich poglądach i konkretnych postulatach – podkreślała Grzybek.

Kampania to nie wszystko

Warszawski radny partii Zielonych Waldemar Kamiński, przedstawiony jako „praktyk wielu kampanii wyborczych” podkreślał, by nie przeceniać wagi samej kampanii wyborczej, gdyż istotne jest to, co w danej partii dzieje się wcześniej.

Kampanie wyborcze to taki ostatni akcent, one niewiele nam mówią, gdyż istotne jest to co dzieje się wcześniej, a epilogiem tego wszystkiego co się działo są listy wyborcze. To co się działo przed kampanią decyduje w 99 proc. o tym co jest wynikiem wyborów – mówił Kamiński.

To, że w Konfederacji udział kobiet jest znikomy, a w Zielonych stanowią one 2/3 list wyborczych to przecież nie jest efekt tego, że kobiety tak świetnie poradziły sobie u nas w kampanii wyborczej. One przez te wszystkie lata wyrobiły sobie taką pozycję. Kampania była tu tylko tym ostatnim akcentem – dodał.

Kamiński zwracał uwagę na istniejący od dłuższego czasu dobry klimat dla kobiet w polskiej polityce.

Od jakiego czasu dostrzegam pozytywny klimat dla kobiet w naszej polityce. Wyborcy coraz częściej głosują na kobiety, co pokazały chociażby ostatnie wybory do Sejmu w Warszawie. Kobiety, które startowały z fatalnych miejsc przeskakiwały mężczyzn z dużo lepszymi pozycjami – mówił warszawski radny.

Dobry klimat dla kobiet w polityce jest wykorzystywany przez partia od centrum na lewo. Nie jest wykorzystywany po prawej stronie, choć sukces Beaty Szydło w wyborach europejskich pokazuje, że jak jest na kogo głosować, to wyborcy prawicy chętnie głosują – dodał.

Zdaniem Kamińskiego udział kobiet w polskiej polityce będzie zależał od wahadła.

Jeśli wyborcy będą kierowali się w stronę prawicy, to ten udział będzie spadał. Jeżeli w kierunku centrum i lewicy, wówczas udział kobiet w polityce będzie rósł – podsumował Kamiński.

Fot. ISP/Twitter

Poprzedni artykułPolacy o nowym rządzie Morawieckiego
Następny artykułFotowoltaika z bezpłatnym kredytem