„50 plus” ma charakter dyskryminujący?

0
107
seniorzy

seniorzyPracodawcy w Polsce wciąż nie znają pojęcia „zarządzania wiekiem”, tymczasem w związku ze starzeniem się społeczeństwa z czasem będą mieli do czynienia z coraz starszymi pracownikami – mówiono podczas debaty „Zarządzanie wiekiem – przepis na sukces firmy” zorganizowanej 19 czerwca przez Instytut Rozwoju Filantropii i Konfederację Lewiatan.

Debatę otworzył Tomasz Schimanek z Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce, tłumacząc, że Zarządzanie wiekiem to nie rodzaj wiedzy, a specyficzne podejście do zarządzania zróżnicowanym wiekowo zespołem pracowników. Schimanek przytoczył dane, według których jeszcze siedem lat temu osoby powyżej 60 roku życia stanowiły 18 proc. społeczeństwa, natomiast niedługo będzie to 1/3, zaś w perspektywie 30 lat ok. 50 proc. Starzenie się Polaków będzie wyzwaniem dla pracodawców, będą mieli do czynienia z coraz starszymi pracownikami i muszą się na ten stan rzeczy przygotować. Wśród korzyści, jakie będą mogli osiągnąć pracodawcy, Schimanek wymienił m.in. zwiększenie wydajności pracy, zmniejszenie fluktuacji kadr, zmniejszenie kosztów pracy oraz budowanie pozytywnego wizerunku firmy w otoczeniu.  

Przedstawiciel Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce przypomniał, że „zarządzanie wiekiem” wymyślili i upowszechnili Finowie, zaś najczęściej stosuje się je w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Tymczasem polscy pracodawcy nie dość, że nie stosują, to w ogóle tego pojęcia w większości nie znają.

Prowadzący debatę poprosił obecnych na publiczności, by podzielili się swoimi doświadczeniami zarówno w zakresie poszukiwania pracy, jak i zatrudniania, chcąc uzyskać odpowiedź na pytanie, co jest dziś szczególną barierą w zatrudnianiu osób powyżej 50 roku życia.

Głos zabrała osoba od 20 lat pracująca w tej samej firmie, przyznała, że choć niewątpliwą zaletą dojrzałych pracowników jest doświadczenie, to po stronie wad trzeba zapisać mniejszy zasób energii niż w przypadku osób młodych. Uczestniczka debaty zwróciła uwagę, iż zmiany dokonane na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza zostały dokonane rękami dzisiejszych 50-latków, spośród których większość jest już zmęczona i za absurd należy uznać chęć wysyłania ich na studia. Ponadto od osób dojrzałych wymaga się, by dłużej pracowały, a w wielu miejscach czują się jak intruzi, gdyż mają poczucie, że zabierają miejsca pracy osobom młodym, chcącym zaistnieć na rynku pracy.

Inny uczestnik spotkania skrytykował samą nazwę programu „50 plus”, ponieważ w jego opinii ma ona charakter dyskryminujący. Osoby w tym wieku mogą mieć poczucie, że są gorsi.

Następnie głos zabrała dziennikarka, od wielu lat współpracująca (obecnie zdalnie) z jednym z dzienników. W gorzkich słowach przyznała, że w dzisiejszych czasach wysyłanie aplikacji jest pozbawione sensu, gdyż pracodawcy zwracają przede wszystkim uwagę na datę urodzenia (zwłaszcza u kobiet), a przecież nie jest tak, że pracownikowi z wiekiem ubywa intelektu. W ocenie dziennikarki pracodawcy mogą mieć wiele korzyści z zatrudniania dojrzałych pracowników, np. to, że mogliby oni uczyć – często pozbawionych elementarnej wiedzy – młodych pracowników.

W dalszej części dyskusji Aleksander Drzewiecki, prezes Zarządu House of Skills przyznał, że przywoływane w trakcie spotkania doświadczenie nie jest dziś głównym czynnikiem, za który gotowi są płacić pracodawcy i że minęły czasy, w których wraz ze stażem pracy rośnie wynagrodzenie. Kluczowe w ocenie Drzewieckiego są trzy czynniki: pasja, umiejętności oraz zdolność zarobienia na tym pieniędzy.

Jak mówi w rozmowie z portalem b2-biznes.pl Agnieszka Bulik, ekspert rynku pracy pracodawców, w zatrudnianiu dojrzałych pracowników blokują pewne stereotypy, podstawowy dotyczy tego, że osoby te często korzystają ze zwolnień lekarskich, co jak się okazuje nie ma potwierdzenia w badaniach.

Okazuje się, że ma to miejsce wtedy, gdy takie osoby czują się niepotrzebne w firmie, są traktowane po macoszemu. Gdy czują się zagrożone, nie wiedzą co z nimi będzie, nie mają motywacji i korzystają z tych zwolnień. Wszędzie jednak tam, gdzie czują się na równi i wiedzą, że ich kompetencje są potrzebne, zwolnień nie ma – twierdzi Bulik.

Ekspert rynku pracy zwraca również uwagę na fakt, iż dojrzali pracownicy są wyzwaniem dla często stosunkowo młodych menagerów w firmach.

Mając w zespole takich ludzi, menagerowie muszą liczyć się z tym, że nie będą oni ślepo realizować każdego pomysłu, gdyż będąc osobami doświadczonymi mogą kontestować, wchodzić w polemiki – zauważa Bulik.

W ocenie ekspert, w sytuacji, gdy zaczyna brakować rąk do pracy, firmy muszą otwierać się na grupę dojrzałych pracowników.

                                                                                                                             Autor: Radosław Święcki

 

Cała rozmowa z Agnieszką Bulik dostępna tutaj:

 http://b2-biznes.pl/index.php/publicystyka-i-wywiady/4575-jeszcze-nie-mamy-rynku-kandydata

Zapraszamy do rejestracji i komentowania na naszym portalu:

 http://www.b2-biznes.pl

Poprzedni artykułWysokie premie dla urzędników ZUS-u
Następny artykułRaport NIK: urzędy skarbowe nieskutecznie walczą z transferem środków za granicę