Unijny urząd antykorupcyjny bada zarzuty prasy nt. Martina Schulza

Niemiecki polityk i były szef europarlamentu, Martin Schulz, stoi przed nie lada wyzwaniem. Oprócz wyścigu w walce o fotel kanclerza Niemiec i pokonania niezastąpionej do tej pory Angeli Merkel, będzie musiał udowodnić, że stawiane mu przez prasę zarzuty o korupcję, są nieprawdziwe, a on sam pozostaje niewinny.

Schulz pokonałby Angelę Merkel
( Martin Schulz)

Doniesienia na temat nadużyć, jakich miał dopuścić się Martin Schulz jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego, pojawiły się w styczniu bieżącego roku w tygodniku „Stern”. Wkrótce po tym, niemiecki „Der Spiegel” zarzucił politykowi wykorzystywanie stanowiska do załatwiania bliskim współpracownikom lukratywnych kontraktów i warunków rozwoju kariery. Jednym z beneficjentów miał być Markus Engels, obecny szef kampanii wyborczej Schulza w wyborach na kanclerza Niemiec. Mężczyzna od 2012r. pracował w biurze informacyjnym PE w Berlinie, ale deklarował, że jego stałą siedzibą jest Bruksela. Taki zabieg pozwolił mu pobierać dodatek do pensji oraz zwrot kosztów podróży służbowych, gdyż oficjalnie stale przebywał w delegacji. Dziennikarzom „Der Spiegel” udało się ustalić, że, według wewnętrznej notatki służbowej PE, 2 lata temu ówczesny szef Europarlamentu lobbował za zapewnieniem korzyści czterem pracownikom swojego gabinetu. Sprawą zainteresował się Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Jego rzeczniczka poinformowała, że trwa procedura sprawdzania, czy podejrzenia wysuwane wobec Schulza są wystarczające, aby móc wszcząć postępowanie wyjaśniające. W tym celu, eksperci zbadają, czy za rządów niemieckiego polityka doszło do jakichkolwiek nadużyć, korupcji czy innych nielegalnych działań szkodzących budżetowi UE. Zarzuty wobec niemieckiego socjaldemokraty sprawdza także Komisja Kontroli Budżetowej Parlamentu Europejskiego. Sam Schulz nie skomentował zamieszania wokół jego osoby, zaś administracja Parlamentu Europejskiego stanowczo zaprzecza stawianym zarzutom.

Martin Schulz był obecny w Parlamencie Europejskim od 1994 r. W styczniu 2012r. zastąpił Jerzego Buzka na stanowisku przewodniczącego Europarlamentu. Funkcję tę sprawował przez 5 lat, dopóki nie zastąpił go Włoch Antonio Tajani. Schulz zrzekł się przewodnictwa PE i złożył mandat eurodeputowanego. Jednocześnie ogłosił swój start w niemieckich wyborach parlamentarnych w 2017r. w charakterze kandydata na kanclerza Niemiec. Reprezentuje on partię SPD, na której czele stoi od marca 2017r. Warto podkreślić, że od czasu oficjalnego ubiegania się o fotel kanclerza, poparcie dla socjaldemokratów wzrosło. Po raz pierwszy od wielu lat SPD wyprzedziła w sondażach CDU/CSU, prowadzoną przez jego przeciwniczkę – Angelę Merkel. Zarzuty wobec Schulza mogą zaszkodzić kontynuacji trendu, choć, póki co, nie wskazują na to żadne dane. Pomimo zamieszania wokół polityka, niemieccy wyborcy chętniej zagłosowaliby na byłego przewodniczącego PE niż na obecną kanclerz, Angelę Merkel, w jesiennych wyborach. Należy jednak pamiętać, że zdanie obywateli jest jedynie wskazówką dla Bundestagu, który to ostatecznie podejmuje decyzję o wyborze kanclerza. Jak podkreślają eksperci, nie jest zaskoczeniem, że poparcie dla SPD osiągnęło wysoki wynik. Związane jest to z odejściem ze stanowiska przewodniczącego partii Sigmara Gabriela, który nie cieszył się sympatią Niemców. Podobna sytuacja miała już miejsce w 2013r., gdy kandydat socjaldemokratów uzyskał wysokie poparcie, które w trakcie kampanii tracił. Ważne jest więc, jak Martin Schulz pokieruje swoimi działaniami.

Polityk cieszy się popularnością zarówno w Niemczech, jak i w całej Europie. Słynne są jego kontrowersyjne wypowiedzi, których obiektem była także Polska. Schulz ostro krytykuje rządy PIS od 2005r. Wtedy to zarzucał partii krzewienie ksenofobii, antysemityzmu i rasizmu. Ostatnio wywołał oburzenie Polaków, porównując nasz kraj do putinowskiej Rosji.

Autor: AdaRymaszewska

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany