Warto wiedzieć! Pięcioro właścicieli małych firm zdradza tajemnice swojego sukcesu

Pięcioro właścicieli małych firm zdradza tajemnice swojego sukcesu

Każda firma, niezależnie od wielkości, zaczynała od czegoś małego. Od inspirującego pomysłu jednej lub dwóch osób. Taki pomysł przeradza się w marzenie. W końcu, dzięki pasji i ciężkiej pracy, marzenie staje się rzeczywistością — powstaje odnoszące sukcesy przedsiębiorstwo. Choć każda mała firma ma własną, niepowtarzalną historię, wszyscy przedsiębiorcy na drodze do sukcesu mierzą się z wieloma podobnymi problemami.

Microsoft poprosił właścicieli pięcioro małych firm, aby spojrzeli z dystansu na własne doświadczenia, z perspektywy czasu zastanowili się, co chcieliby wiedzieć na samym początku, i zdradzili innym przedsiębiorcom tajemnice swojego sukcesu. Cała piątka korzysta z usługi Office 365, zapewniającej im większą produktywność, sprawniejszą współpracę i łatwość w dbaniu o relacje decydujące o sukcesie przedsięwzięcia — ale tematem zamieszczonych tu tekstów nie jest firma Microsoft ani jej oferta. Na kolejnych stronach przedsiębiorcy wyjaśnią, w jaki sposób zbudowali sukces swoich firm, i podzielą się zdobytymi wnioskami, które być może pomogą także na Twojej drodze.

ŚMIAŁOŚĆ, WIARA, RÓWNOWAGA: MÓJ SPOSÓB NA UDANY START

Amber Borgomainerio, współzałożycielka szkoły jogi
Breathe Hot Yoga

W jodze chodzi przede wszystkim o równowagę: o równowagę między ciałem a umysłem, o równowagę między wzmacnianiem i rozciąganiem mięśni, a także oczywiście o ćwiczenie fizycznego zmysłu równowagi. Nie zdziwiło mnie więc odkrycie, że otwarcie szkoły jogi wymaga równowagi także w różnych innych obszarach. Gdy wraz z moim mężem i wspólnikiem, Rossem Yearsleyem, założyliśmy Breathe Hot Yoga w roku 2010, łączyła nas wizja sprowadzenia do Seattle autentycznej jogi w stylu „hot yoga” i stworzenia przyjaznego miejsca dla ludzi, którzy chcą więcej od życia. Ale stworzenie takiego miejsca wymagało nie tylko pasji i inspiracji — wymagało również nakładów finansowych, organizacji i podjęcia ogromnego ryzyka. Miałam na koncie wiele lat doświadczeń z pracy w szkole jogi, byłam więc pewna, że poradzę sobie z codzienną stroną działalności. Potrzebowaliśmy jednak odpowiedniego lokalu, aby przyciągnąć potencjalnych klientów.

Wiedzieliśmy również, że naszym obowiązkiem wobec siebie samych i wobec naszych pracowników będzie odpowiedzialne zarządzanie szkołą — będącą przecież źródłem utrzymania dla nas wszystkich.

Korzystna oferta kredytu hipotecznego umożliwiła nam sfinansowanie budowy naszej szkoły jogi. Choć pokonaliśmy pierwszą przeszkodę, wciąż obawialiśmy się, że nasze przewidywania, choć oparte na rzetelnym doświadczeniu i starannym planowaniu, rozminą się z rzeczywistością.

Mali przedsiębiorcy muszą jednak wykazać się pewną brawurą. Zatem pełni wiary w siebie i swój biznesplan rzuciliśmy się na głęboką wodę. Obecnie mamy trzy szkoły w obrębie Seattle i stale poszerzamy naszą ofertę wyjazdów i szkoleń dla nauczycieli. Ale zwiększenie skali działalności nie jest jedyną zmianą, jakiej doświadczyliśmy. Nauczyliśmy się też wiele o tym, jak skutecznie zarządzać firmą.

Dwie najważniejsze lekcje związane były z podziałem zadań oraz z elastycznością. Po pierwsze postanowiliśmy, że skupimy się na naszych podstawowych

kompetencjach, obejmujących wszystko, co potrzebne do zapewnienia naszym klientom pozytywnego doświadczenia. Nie unikamy poznawania innych aspektów działalności, ale najbardziej sensownym rozwiązaniem jest dla nas poświęcanie czasu na to, co robimy najlepiej. A reszta? To zostawiamy innym specjalistom. Na przykład — zatrudniliśmy wspaniałych architektów, którzy pomogli nam w projektowaniu przestrzeni, nad naszymi finansami czuwa doskonały księgowy, a o kwestie informatyczne jesteśmy spokojni dzięki inwestycji w technologię opartą na chmurze.

Po drugie uświadomiliśmy sobie tempo, w jakim zmienia się rynek i w jakim rośnie konkurencja. Nawet pięć lat temu sytuacja w branży fitness diametralnie różniła się od obecnej. Jogę uważano za odrębne królestwo. Jednak w pewnym momencie joga nagle pojawiła się w głównej ofercie wraz z innymi metodami treningowymi. A kiedy świat wokół nas się zmienia… my też musimy się zmienić. To czasem trudne, jeśli chcemy pozostać wierni sobie i tradycjom, które przekazujemy naszym klientom. Wiemy teraz, jak ważne jest przewidywanie trendów poprzez analizowanie potrzeb

klientów, rozwój relacji z innymi małymi firmami i śledzenie na bieżąco nowych metod ćwiczeń.

Moją główną radą dla osób myślących o założeniu własnej firmy jest realistyczne spojrzenie na wymagane nakłady pracy. Praca dla samego siebie, w firmie, w którą wierzymy, ma w sobie coś romantycznego — ale wiąże się z tym również dużo stresu i wiele wyrzeczeń. Potrzeba zdrowia i jasności umysłu, aby racjonalnie myśleć o tym, co najlepsze dla naszej firmy. Trzeba szukać sposobów, aby pracować mądrzej, a nie ciężej — a to zdecydowanie niełatwe.

Jednak w ostatecznym rozrachunku było warto. Zaczęliśmy od powtarzalnych procesów, w centrum których leży nasza pasja, i nie zamierzamy się zatrzymywać. Rozpracowaliśmy już typowe problemy, dzięki czemu możemy poświęcać więcej czasu na kontakty ze społecznością, nawiązywanie relacji, korzystanie z uroków Seattle i wprowadzanie nowych klientów w świat „hot jogi”.

 

Porada: dbaj o właściwą chemię w zespole

Nie ma jednego wzoru na sukces w biznesie, ale nie ulega wątpliwości, że jednym z najważniejszych składników są ludzie. Nieodpowiedni pracownicy mogą działać toksycznie i marnotrawić cenne zasoby — natomiast właściwi ludzie na właściwych miejscach mogą być źródłem pomysłów i innowacji, o których nawet nie marzyliśmy.

 

 

steavedonan

„ZŁOTA REGUŁA” BUDOWANIA FIRMY

Steve Doonan, prezes firmy DeKalb Mechanical

Niektórzy ludzie są urodzonymi przedsiębiorcami. Od początku wiedzą, że chcą być u steru. Moja ścieżka do własnego biznesu była nieco inna. Po kilku latach pracy w firmie zajmującej się instalacjami grzewczymi, wentylacyjnymi i klimatyzacyjnymi wyznaczono mnie do otwarcia oddziału firmy w lokalizacji, w której przewidywano intensywny rozwój branży. Miałem zdobyć klientów na tym obszarze, a po pewnym czasie wykupić oddział od właścicieli i przekształcić go we własną firmę. Wtedy wydawało mi się, że to plan doskonały. Byłem jednak naiwny — nie miałem pojęcia, ile wyrzeczeń będzie mnie to kosztowało. Właściciele firmy uważali jednak, że najlepszym sposobem, aby skłonić pracowników do zainwestowania odpowiedniej ilości czasu i wysiłku w tworzenie nowego oddziału, jest osobiste zaangażowanie ich w dążenie do sukcesu. I choć było to pracochłonne, a czasem też bardzo trudne, mieli rację.

Możliwość stworzenia środowiska pracy według własnego pomysłu i robienia wszystkiego po swojemu była dla mnie motywująca.

W końcu przejąłem oddział na własność.

Moim ostatecznym celem jest stworzenie firmy, którą — gdybym zechciał — mógłbym kierować, leżąc na plaży. Kluczem do sukcesu jest zatrudnienie ludzi, którym ufasz, i którzy są świetni w swojej pracy. Oczekuję od pracowników, że będą podejmowali inteligentne i dobre dla firmy decyzje, zapewniając jej sprawne działanie również wtedy, gdy nie ma mnie na miejscu. W miarę upływu czasu znajdowałem właściwe osoby, którym nie obawiam się powierzyć spraw firmy. To wymaga cierpliwości — nie można szukać pracowników w pośpiechu. Lepiej jest zaczekać i zatrudnić tę właściwą osobę, która przysłuży się firmie.

Dzięki zebraniu wspaniałego zespołu mogłem pozostawić pracownikom wiele decyzji związanych z codzienną działalnością i skupić się na przyszłości firmy. Przeczytałem gdzieś, że jeśli pracujesz w swojej firmie, nie masz czasu pracować nad swoją firmą. Myślę, że to prawda — teraz, gdy nie muszę się zajmować codziennymi decyzjami, mogę szukać nowych okazji i dróg rozwoju.

Jeśli nie będę patrzył w przyszłość, firma stanie w miejscu. W branży budowlanej jesteśmy na rynku

tylko do czasu zakończenia ostatniego zlecenia. Jeśli nie masz następnego projektu — to koniec. Zatem moja rola zmieniła się — zamiast na czuwaniu nad wykonaniem dzisiejszego zlecenia, skupiam się na zapewnieniu napływu kolejnych.

Kluczowym elementem mojej pracy jest ciągła dbałość

o tworzenie relacji. To, że niezbędne są pozytywne relacje z moim zespołem, jest oczywiste, ale niezwykle opłacalne jest pielęgnowanie bliskich więzi zarówno z dostawcami, jak i z potencjalnymi klientami. Wiele wysiłku wkładamy w to, aby stać się niezastąpionymi dla naszych klientów, aby właśnie do nas zwracali się z wszelkimi problemami. Wypracowaliśmy zaufanie, które jest coraz większą rzadkością. A ponieważ okazujemy dostawcom szacunek i traktujemy ich tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani, oni również idą nam na rękę, gdy potrzebujemy szybszej dostawy produktu lub nieco niższej ceny.

Gdy ktoś przychodzi do mnie po poradę biznesową, zawsze podkreślam wagę tworzenia pozytywnych relacji, ale wspominam także o pracy nad składaniem ofert, nawet jeśli dane zlecenie nie jest wymarzonym projektem dla naszej firmy. Staramy się złożyć ofertę

do każdego publikowanego zapytania. Pokazujemy siebie i nasze kwalifikacje, stopniowo zdobywając miejsce w umysłach potencjalnych klientów. W końcu sami się z nami kontaktują, ponieważ widzieli już szereg naszych ofert i wiedzą, że staniemy na wysokości zadania. To naprawdę działa cuda z marketingowego punktu widzenia.

Na koniec radziłbym nie tracić głowy na widok szybkiego wzrostu. Przyjemnie patrzy się, jak nasze przychody wystrzeliwują w górę — wielkie liczby pojawiające się na koncie mogą zawrócić w głowie — ale to również niebezpieczne, ponieważ trudno jest utrzymać takie tempo. Jeśli zwiększymy zatrudnienie w okresie szybkiego wzrostu, możemy stanąć przed koniecznością zwolnienia tych nowych, sumiennych pracowników, gdy sytuacja się zmieni. Najlepszym rozwiązaniem jest zrównoważony rozwój. Warto zbudować mocną pozycję rynkową, aby lepiej radzić sobie w okresach spowolnienia. To pozytywnie wpłynie na kondycję firmy.

Porada: dbaj o pozytywne relacje — wewnątrz firmy i poza nią

Zatrudnianie osób, które mogą pomóc Ci odnieść sukces, jest oczywiście ważne, ale równie istotne jest tworzenie pozytywnych relacji z pracownikami, opartych na wzajemnym szacunku i zaufaniu. To samo dotyczy relacji z klientami, dostawcami i partnerami — wszystkimi osobami, które mają swój udział w ostatecznym sukcesie Twojej firmy. Narzędzia do komunikacji i współpracy nowej generacji mogą pomóc Ci dbać o cenne relacje z osobami, które będą cieszyć się Twoim sukcesem w dobrych czasach i nie opuszczą Cię w gorszych.

 

 

WAŻNE, BY WIERZYĆ W TO, CO ROBISZ, I DAWAĆ Z SIEBIE WSZYSTKO… KAŻDEGO DNIA

Natalie Loeb, coach i założycielka firmy Loeb Consulting Group

Zawsze dobrze czułam się wśród ludzi. Ponieważ umiem łatwo nawiązywać relacje, studiowałam psychologię, ale moje zainteresowania biznesowe ostatecznie pchnęły moją karierę w stronę rozwoju i szkoleń w zakresie umiejętności przywódczych. Dostrzegałam, jak ważne jest zapewnienie harmonijnej pracy zespołów projektowych, i jaką rolę w firmach odgrywają silni liderzy. Osoby pełniące role kierownicze mają ogromny wpływ na swoje firmy — dobry lub zły. Jestem przekonana, że drogą do sukcesu dla większości firm jest znalezienie sposobu na doskonaleniewiedzy i umiejętności liderów, dzięki czemu ich wpływ na firmę będzie pozytywny i konstruktywny. Jak to zwykle bywa, moja ścieżka zawodowa nie biegła po linii prostej. Przez dziesięć lat pracowałam w dziale zarządzania zasobami ludzkimi globalnej firmy prawniczej i uwielbiałam swoją pracę, musiałam jednak zweryfikować swoje priorytety po urodzeniu dzieci.

Kilkugodzinne dojazdy do pracy i długie godziny spędzane w biurze nie zgadzały się z moim celem, jakim było skupienie się na rodzinie. Ustaliłam

więc na nowo listę priorytetów, zrezygnowałam z pełnoetatowej pracy i znalazłam pracę na niepełny etat bliżej miejsca zamieszkania. Jednak dopiero, gdy mój poprzedni pracodawca zaoferował mi bardziej elastyczną formę współpracy jako doradca w zakresie szkoleń i rozwoju, poczułam, że jestem we właściwym miejscu. To był początek Loeb Consulting Group.

Praca na własny rachunek różni się od pracy na etacie. Do najtrudniejszych kwestii mogę zaliczyć dyscyplinę czasową i umiejętność mówienia „nie”, co kłóci się z moim silnym pragnieniem realizowania zadań. Zawsze uczono mnie, że porażka nie wchodzi w grę. Nadal tak uważam, ale jestem też przekonana, że wyznaczenie rozsądnych granic (i wyraźne informowanie o nich) pozwala zachować lepszą równowagę w życiu zawodowym. Potrafię teraz odmówić, jeśli realizacja wymogów klienta wiązałaby się z działaniem wbrew standardom mojej firmy. Przedsiębiorcy trudno jest odrzucić zlecenie, ale czasem jest to konieczne.

Ocena, co jest, a co nie jest dobre dla firmy, wiąże się z ciągłym pamiętaniem o naszych wartościach i o tym, co reprezentujemy. Wierność swoim wartościom może pomóc w wyborze właściwej drogi działania, zwłaszcza w trudnych czasach. Na przykład w okresie spowolnienia gospodarczego odnotowaliśmy znaczne zmniejszenie napływu klientów. Jednak zamiast poddać się i wrócić do pracy etatowej, wykorzystałam ten czas na inwestycję w rozwój — uzyskałam certyfikat w zakresie coachingu dla kadry zarządzającej, co otworzyło przede mną zupełnie nowe możliwości biznesowe w dziedzinie coachingu dla liderów.

Z biegiem czasu odkryłam, że jednym z najważniejszych aspektów prowadzenia firmy jest znalezienie czasu na spojrzenie z dystansu i zastanowienie się, czy każda godzina naszej pracy jest wykorzystywana efektywnie. Łatwo jest wpaść w pułapkę rozwijania wszystkich dobrych pomysłów, ale trzeba ustalić priorytety. Kluczowe znaczenie ma też umiejętność dzielenia się obowiązkami. Trzeba częściowo zrezygnować z kontroli i zaufać innym — przecież jeśli wszystko robimy sami, to po co w ogóle zatrudnialiśmy pracowników?

W miarę zdobywania doświadczeń nauczyłam się też, że pewna dawka sceptycyzmu może być zbawienna. Lubię nawiązywać relacje z ludźmi, więc zwykle podczas negocjacji wykładałam wszystkie karty na stół, nie uświadamiając sobie, że czasem inni ludzie mieli własne ukryte cele. Choć nadal wierzę w otwartą i szczerą komunikację, wykazuję teraz nieco ostrożniejsze podejście.

Być może najważniejsza rada, jakiej mogę udzielić w kwestii rozpoczynania własnej działalności, brzmi: upewnij sięna 100 procent, że to właśnie tego chcesz. Jeśli nie wstajesz każdego ranka, z radością myśląc

o czekających Cię zadaniach, lepiej znajdź inny sposób na życie. Musisz wierzyć, że to, co robisz, jest warte Twojego wysiłku, i że ma znaczenie dla innych. Nie zawsze będzie łatwo, ale jeśli kochasz to, co robisz, przetrwasz wszystkie zawirowania.

Porada: zrezygnuj z zabawy w krzesła

Upewnij się, że Twoja firma ma właściwą strukturę, i że wszyscy pracownicy realizują właściwe role. To kluczowy czynnik sukcesu.

 

SUKCES BIZNESOWY DZIĘKI POŁĄCZENIU WSCHODU Z ZACHODEM

Ted Vu, współzałożyciel firmy Tastea

Wraz z moim wspólnikiem, Scottem Nguyenem, założyliśmy Tastea w 2001 roku, byliśmy jeszcze studentami — na tyle naiwnymi, by nie zdawać sobie sprawy, jak wielką odpowiedzialność na siebie bierzemy, nie mając umiejętności, które najprawdopodobniej będą nam potrzebne. Ale właśnie ten brak doświadczenia mógł okazać się kluczem do naszego sukcesu. To przecież nasz młodzieńczy entuzjazm skłonił nas, by całkowicie poświęcić się Tastea.

Wszystko zaczęło się od mieszczącej się w moim garażu firmy rozwożącej napoje. Traktowaliśmy tę działalność jako sposób na sprawdzenie, jak wśród młodych konsumentów na południu Kalifornii przyjmie się koncepcja połączenia wschodnich smaków z wpływami zachodu. Obaj ze Scottem uwielbialiśmy bubble tea, ale większość sprzedawców tego napoju nie dostosowywała się do zachodniego rynku.

Pomyśleliśmy, że uda nam się nadać bubble tea bardziej przyjazny wizerunek, i nie pomyliliśmy się.

Zaczęliśmy sprzedawać nasze napoje na festiwalach, a ich popularność — o której świadczyły bardzo długie kolejki — była dowodem, że trafiliśmy w dziesiątkę. Chcieliśmy otworzyć swój pierwszy stacjonarny lokal, przeszkodą były jednak pieniądze… których po prostu nie mieliśmy. Wykorzystaliśmy cały limit na kartach kredytowych, zwróciliśmy się też do banku o kredyt dla firm, ale zostaliśmy wyśmiani. W końcu zastawiliśmy swoje samochody, a także pożyczyliśmy pieniądze od krewnych, którzy w nas uwierzyli.

Wtedy dopiero zaczęła się ciężka praca. Zatrudniliśmy wykonawcę do pomocy przy budowie naszego lokalu, ale wszystko, co się dało, robiliśmy sami, aby zaoszczędzić. Słyszeliśmy, że im mniej ma się pieniędzy, tym więcej potrzeba kreatywności, i w naszym przypadku tak właśnie było.

Naszą najlepszą decyzją było docenianie pracowników od samego początku. Choć początkowo mieliśmy niewiele pieniędzy, pracowników traktowaliśmy jak członków rodziny. Dzięki temu natychmiast połączyła nas z całym zespołem więź oparta na lojalności, umożliwiająca działanie z pasją, kreatywnością i zaangażowaniem. W ten sposób nasi pracownicy stali się naszymi największymi fanami. To oni reklamowali nas wśród docelowych odbiorców i odegrali ogromną rolę w naszych pierwszych sukcesach. Należy pamiętać, że wówczas nie istniały jeszcze dostępne dziś strony społecznościowe, pomagające w zaistnieniu — wieści rozchodziły się wyłącznie pocztą pantoflową, a nasi pracownicy działali w tym zakresie najaktywniej. Traktowanie wszystkich pracowników jako cennych członków zespołu przełożyło się na zawsze pozytywne podejście naszych zespołów do klienta, z czego jesteśmy znani.

Oczywiście nie wszystkie nasze początkowe decyzje były tak dobre. Żałuję, że nie przykładaliśmy większej wagi do liczb: docelowej wartości sprzedaży na godzinę, kosztu własnego sprzedaży, kosztów pracy i innych kluczowych wskaźników. Na początku mieliśmy dużą sprzedaż, ale mniejsze zyski, ponieważ po pierwsze przesadziliśmy z zatrudnieniem, a po drugie przygotowywaliśmy zawczasu zbyt wiele nietrwałych składników, które później się marnowały. W końcu udało nam się osiągnąć równowagę, ale wymagało to wielu prób i błędów, których moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy poświęcili więcej czasu na analizę danych.

Podobnie lepiej byłoby, gdybyśmy ustalili budżet i się go trzymali. Byliśmy tacy podekscytowani, że wcale się nie ograniczaliśmy, nadmiernie inwestując w pomysły, które do niczego nie prowadziły. Gdybyśmy

przeprowadzili ściślejszą selekcję i określili priorytety, moglibyśmy osiągnąć więcej w krótszym czasie.

Na szczęście osiągnęliśmy sukces dzięki naszej wizji i wytrwałości. Mamy obecnie trzy własne lokale, a niedawno sprzedaliśmy także prawa do pierwszej lokalizacji franczyzowej. Zostanie otwarta przed końcem 2015 roku, a na rok 2016 planowane jest otwarcie dwóch kolejnych. Wyciągnęliśmy wnioski z naszych błędów, a uzyskaną wiedzę przekazujemy teraz naszym franczyzobiorcom, którzy będą mogli skorzystać z naszych kilkuletnich doświadczeń.

Obecnie na przykład przekształcamy surowe dane w użyteczne informacje, pomagające w określeniu obszarów wymagających zoptymalizowania w danym lokalu. Zachęcamy także naszych franczyzobiorców, aby zaangażowali się we wszystkie aspekty działalności — nie tylko te, które najbardziej ich interesują. Dzięki temu rozwojowi i ciągłemu dążeniu do innowacji każdy sprzedany napój będzie dla Tastea kolejnym krokiem do sukcesu.

Porada: zaufaj danym

Dobra analiza danych jest jak rozmowa w cztery oczy z naszą firmą, która mówi nam, co robić, aby pomóc jej dalej się rozwijać. Nowe narzędzia do analizy biznesowej zaprzęgają dane do pracy, przekształcając zbiory informacji w cenne wnioski, dzięki którym możemy szybciej podejmować strategiczne decyzje.

 

 

steave

ENERGIA PRZEDSIĘBIORCZOŚCI

Steve Johanns, współzałożyciel, prezes i dyrektor wykonawczy firmy Veriown

Współczesny świat aż kipi od możliwości. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych 20 lat nastąpi największa przemiana w dziejach ludzkości. To nie byle co, biorąc pod uwagę wszystko, co przyniosły nam ostatnie dwie dekady. Obecnie firmy na całym świecie korzystają z postępów w dziedzinie technologii, danych i komunikacji, tworząc niespotykaną wcześniej synergię.

Uważam, że to szczęście żyć właśnie teraz. Ponad 10 lat temu zafascynowały mnie rozważania o tym, jak wyglądałaby branża energetyczna, gdyby działała tak, jak Internet — gdyby energia była przesyłana w obie strony, na podobieństwo informacji krążących w sieci. Firma, którą założyłem, realizuje właśnie tę ideę.

Naszym celem jest zmodernizowanie istniejących sieci energetycznych na rynkach rozwiniętych oraz pomoc w tworzeniu nowych sieci energetycznych na rynkach wschodzących, aby odpowiedzieć na potrzeby miliardów ludzi, którzy nigdy wcześniej nie mieli dostępu do niezawodnego źródła energii. To przedsięwzięcie łączy moją miłość do technologii z moim doświadczeniem w zakresie systemów energetycznych. Miałem wielkie szczęście, spotykając współzałożyciela naszej firmy, dr. Chirinjeeva Kathurię, we właściwym momencie.

Dla przedsiębiorcy właściwy moment ma decydujące znaczenie. W latach 90. ubiegłego wieku założyłem spółkę internetową i na własnej skórze przekonałem się, jak ważne jest wyczucie czasu — zwłaszcza w przypadku pozyskiwania inwestycji typu venture capital. Świetny pomysł to za mało — musi on jeszcze współgrać ze wszystkimi istotnymi czynnikami zewnętrznymi. Zmiany społeczne, geopolityczne, technologiczne, a nawet związane z badaniami materiałowymi mogą mieć wymierny wpływ na powodzenie działalności.

To wiąże się także z kolejnym istotnym aspektem prowadzenia firmy: planowaniem w perspektywie długoterminowej. Być może Twój pomysł świetnie sprawdza się dzisiaj — ale jak będzie za rok, pięć lat, dziesięć? Przed rozpoczęciem trzeba przetestować pomysł, aby upewnić się, że w dłuższej perspektywie

większej skali nadal będzie miał sens. Innymi słowy — zamiast nastawiać się na chwilowy zysk, upewnij się, że Twoja koncepcja ma szanse przetrwania.

Gdy masz już pomysł na biznes z perspektywami, można przejść do następnego kluczowego elementu, czyli zespołu. Moim zdaniem podstawowy zespół, z którym zaczynamy, ma ogromny wpływ na długoterminowe powodzenie przedsięwzięcia. Większość właścicieli firm na początku nie poświęca temu elementowi wystarczającej uwagi. Twoja „parszywa dwunastka” — pierwszych 12 osób,które zaangażujesz — określa kulturę korporacyjną firmy i może mieć wpływ nawet na tysiąc następnych pracowników. Przy zatrudnianiu tych pierwszych członków zespołu należy zwracać uwagę nie tylko na ich CV czy wcześniejsze osiągnięcia — ważne jestwłaściwe połączenie serca, pasji, zaangażowania, umiejętności i zdolności do realizacji celów. W moim przekonaniu idealny zespół składa się z dwudziesto i trzydziestolatków, którzy chcą zmienić świat (i zrobią wszystko, żeby to osiągnąć) oraz z grupy starszych pracowników wyższego szczebla, którzy dzięki swoim umiejętnościom i kontaktom chcą teraz dać sobie drugą szansę na zmienianie świata. Natomiast niezależnie od wieku — osoby, którym wydaje się, że wiedzą już wszystko, na ogół nie powinny znaleźć się w zespole. Lepiej znaleźć pracowników obdarzonych ciekawością, pasją i dążących do osiągnięcia celu.

Podstawowy zespół zgromadzony na początku może osiągnąć imponujący sukces, ale od czasu do czasu może też zaznać porażki. Należy jednak pamiętać, że jeśli mamy zmierzyć się z niepowodzeniem, to trzeba zrobić to szybko i iść dalej. Właściciel firmy zawsze podejmuje pewne ryzyko i nie zawsze wynik jest zgodny z oczekiwaniami. Najważniejsze jest to, jak sobie z tym radzimy. Na pewno zdarzą się upadki — ale czy podniesiesz się z nich? A jeśli tak, jakie poprawki wprowadzisz i jak zmotywujesz innych, aby też się podnieśli? Wykazanie się wytrwałością i umiejętnością nauki pozwala budować zaufanie wśród inwestorów, klientów i pracowników. Spójrz na to w ten sposób: pierwszym impulsem dla przedsiębiorcy jest jego wizja, ale energii na dalszą drogę dostarcza pasja, cel, planowaniei zespół. Wykorzystaj tę energię, a czeka Cię świetlana przyszłość!

Porada: pozbądź się głęboko zakorzenionych problemów

Ignorowane problemy są dla rozwijającej się firmy jak chwasty. Na początku, gdy dopiero kiełkują pod powierzchnią ziemi, praktycznie ich nie widać. Jeśli jednak pozwolimy im się zakorzenić, mogą urosnąć w siłę, tłumiąc rozwój i produktywność firmy.

 

Ucz się od ekspertów!

Znane biznesowe powiedzenie brzmi: „Najlepszym nauczycielem jest doświadczenie — zwłaszcza cudze”.

Pięcioro przedstawionych tu przedsiębiorców podzieliło się wiedzą i doświadczeniami zdobytymi podczas tworzenia własnych, odnoszących sukcesy firm, dając Ci szansę na wyciągnięcie wniosków z ich błędów, zastosowanie sprawdzonych przez nich rozwiązań i uniknięcie niektórych problemów, z którymi często borykają się właściciele małych firm. Ich rady mogą pomóc Ci w przyspieszeniu swojej drogi do sukcesu i ominięciu przynajmniej niektórych przeszkód.

Źródło: Microsoft

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany