Historyczne referendum w Turcji: test dla reżimu Erdogana

W niedziele mieszkańcy Turcji zagłosują w referendum nad zmianą systemu konstytucyjnego w kraju. Jeśli obywatele opowiedzą się na „tak” za modelem prezydenckim, prawdopodobnie oddadzą władzę w ręce obecnego przywódcy na kolejną dekadę.

referendum w Turcji

Władza w rękach jednego

Turcja jest głęboko podzielona co do niedzielnego wyboru, wynika z przeprowadzonych sondaży. Mimo zaciekłej kampanii prowadzonej przez obecnego prezydenta Recipa Tayypa Erdogana wraz z rządzącą partią AK. Jednym z elementów są między innymi codzienne wiece i przemówienia przywódcy.

Nowa konstytucja przyniosłaby wiele zmian, jak wprowadzenie dodatkowych mandatów w Parlamencie. Jednak główną z propozycji jest nowy system rządów. Środowiska związane z urzędującym premierem Recipem Tayypem Erdoganem mają nadzieje, że niedzielne referendum ukoronuje sukces przywódcy na drodze do przekształcenia Turcji. W głosowaniu miliony mieszkańców zdecydują, czy chcą zamienić dotychczasowy system parlamentarny w model prezydencki, oddając całość władzy w ręce Erdogana.

Prezydent w nowym stanie prawnym skupiałby w rękach egzekutywę, będąc jednocześnie głową całego państwa. Urząd premiera zostanie całkowicie zniesiony. System prezydencki różniłby się znacznie od analogicznego ustanowionego w USA. Przede wszystkim brakiem mechanizmów „check and balance”, które zakładają możliwość wzajemnej kontroli władz. W założeniu, zmiany pozwolą Erdoganowi odwołać skład Parlamentu, wprowadzić w kraju stan wyjątkowy, wskazywać ministrów czy sędziów. Wszystko bez konieczności zgody Parlamentu.

Oprócz tego, nowa konstytucja pozwala sprawować urząd prezydenta przez dwie pięcioletnie kadencje. Wybory odbędą się w Turcji za dwa lata, co oznacza, że Erdogan będzie mógł rządzić do 2029 r.

referendum w Turcji

Erdogan: nacjonalista czy światły reformista?

Eksperci nazywają referendum historycznym, mogącym przynieść największą zmianę w kształtowaniu kraju od powstania nowoczesnej Turcji.

Oponenci reżimu obawiają się zwrotu Turcji w kierunku autorytaryzmu. W premierze widzą uzależnionego od władzy wodza, który chce oddalić kraj od Zachodu, pozbawiając państwo podstaw demokratycznych, a obywateli wolności słowa.

Z drugiej strony, zwolennicy premiera odczytują oddanie władzy w jego ręce jako nagrodę za lata pomyślnych dla Turcji rządów. Jego zasługami dla kraju są przede wszystkim przywrócenie islamskich wartości do życia publicznego, budowa lotnisk, szpitali i szkół, tłumaczą.

Sytuacja jest pod obserwacją społeczności międzynarodowej. Z Turcji wyemigrowało dużo mieszkańców szukając mieszkania i pracy na Zachodzie. Tymczasem, premier Erdogan oskarża liderów państw, w których osiadli się Turkowie o zapędy nazistowskie. W obawie o bezpieczeństwo publiczne władze między innymi Austrii czy Holandii nie zezwalały bowiem na wiece i zgromadzenia tureckich imigrantów.

Niemcy wszczęły śledztwo skierowane przeciwko ugrupowaniom tureckim, po tym jak pod adresem reżimu padały oskarżenia o szpiegowanie politycznych oponentów.

„Tak” dla nacjonalizmu

Dlatego Erdogan w kampanii na rzecz zmiany systemu wykorzystuje narracje, jakoby nacjonalizm w Turcji był odpowiedzią na nastroje nacjonalistyczne w innych państwach. Dodatkowo, zdaniem prezydenta, rządy skupione w ręku jednego przywódcy przyczynia się do stabilizacji sytuacji w kraju.

A sytuacja polityczna przechodzi znaczące zmiany od 2016 r. Wtedy to wybuchł zamach stanu, o który oskarżono muzułmańskiego duchownego Fethullaha Gülena. W odpowiedzi na pucz, władze zatrzymały dziesiątki tysięcy osób, często z kręgów akademickich, studenckich czy wojskowych. Do aresztów trafili też prominentni przedstawiciele opozycyjnej partii kurdyjskiej, którzy w wyborach w 2015 r. zyskali w parlamencie zaskakująco dużo miejsc.

Zdaniem obserwatorów, 80 proc. obywateli Turcji zagłosuje kierując się ideologią, nie wiedzą. A prezydent Erdogan może liczyć na stałe poparcie ze strony konserwatystów. Populistyczne zagrania przynoszą efekty, wskazują eksperci oceniając ostatnie lata sytuacji politycznej w Turcji.

Erdogan doczekał się prezydentury w 2014 r., mając za sobą ponad dziesięć lat sprawowania funkcji premiera. Od tego czasu kontynuuje kurs na zwiększenie dominacji politycznej, opierając siłę przede wszystkim na swojej osobowości, komentują eksperci. Turcja potrzebuje silnej władzy w epoce zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego czy kurdyjskich ugrupowań militarnych, tłumaczy prezydent, czego efektem był nieudany zamach. Sondaże przeprowadzone dwa tygodnie po próbie puczu wskazywały na najwyższy odsetek zwolenników prezydenta, osiągającego poparcie ponad dwóch trzecich głosujących.

 

 

 

(źródło: huffingtonpost.com; reuters.com; grafika: static.independent.co.uk; http://img.huffingtonpost.com)

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany