„Psychiczne oderwanie się od własnego narodu” – Kaczyński o opozycji

Jeżeli ktoś się tak bardzo podnieca tym, że Polska przegrała 27:1, to oznacza głęboko tkwiące w tych ludziach psychiczne oderwanie się od własnego narodu i postawienie się po drugiej stronie – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes PiS Jarosław Kaczyński. W wywiadzie dla dziennika lider partii rządzącej mówi również m.in. o swoim stosunku do Donalda Tuska i przyszłości politycznej Jacka Saryusz-Wolskiego.

psychiczne oderwanie sie od własnego narodu

Kaczyński w rozmowie z dziennikiem podkreśla, że mimo porażki polskiego rządu podczas wyboru szefa Rady Europejskiej, decyzja w tej sprawie była dobra i w jego ocenie „nasz status, a także osobisty status pani premier w ten sposób się podniósł, a nie obniżył”.

Pamiętam, jak mój brat się kłócił właściwie z całą Unią Europejską, ale po tej batalii jego pozycja, i to było bardzo widoczne, wzrosła w radykalny sposób. Tak więc to, co się stało, może mieć przejściowe, negatywne skutki na rynku polskim, ale generalnie to służy polskiej sprawie i sprawie UE, gdzie trzeba przeciwstawiać się tendencji do jej rozbicia – twierdzi Kaczyński.

Prezes PiS raz jeszcze przypomina główne zarzuty obecnej ekipy rządzącej do Donalda Tuska.

Tusk popierał takie inicjatywy, które w oczywisty sposób były sprzeczne z polskimi interesami. Choćby projekt wprowadzenia kary 250 tys. euro za każdego nieprzyjętego imigranta. Jak rozumiem, z grona tych 11 tys., które były nam przydzielone. To jest łącznie 3 mld euro, które mielibyśmy płacić w gruncie rzeczy za nic. To jest suma równa połowie rocznych kosztów programu 500+. Tusk popierał wszystkie przedsięwzięcia, które miały zmierzać do wymierzenia Polsce jakichś sankcji za zmiany, które w naszym kraju były przeprowadzane, a w szczególności naszej reakcji na nadużycie poprzedniego parlamentu, jeśli chodzi o wybór członków Trybunału Konstytucyjnego – podkreśla były premier.

O 1:27

Zdaniem lidera partii rządzącej porażki Polski 1:27 w głosowaniu na szefa RE nie należy uznawać za proporcję stałą.

Ona w różnych sprawach może się zmieniać. Są relacje w ramach Rady Europejskiej, są relacje z Komisją Europejską, jest cała paleta możliwości. I nie jest tak, jak mówią ci, którzy robią sobie z tej proporcji 1:27 symbol swojego sukcesu. To jest sukces, który tak naprawdę ich po prostu kompromituje, bo przecież ten „jeden” to jest Polska, a 27 to inne kraje i wpisuje się to wszystko w bardzo niedobrą, trwającą co najmniej od XVII wieku, tradycję zdrady narodowej – przekonuje Kaczyński.

Dopytywany czy zarzuca opozycji zdradę narodową, były premier odpowiada: „Jeżeli ktoś się tak bardzo podnieca tym, że Polska przegrała 27:1 – ciągle do telewizji politycy PO przychodzą i pokazują jakieś kartki – to oznacza głęboko tkwiące w tych ludziach psychiczne oderwanie się od własnego narodu i postawienie się po drugiej stronie. Tylko wtedy to 27:1 może się wydawać sukcesem”.

Nic nie obiecałem Saryusz-Wolskiemu

W rozmowie pojawia się również wątek Jacka Saryusz-Wolskiego. Kaczyński nie zdradza kto był autorem koncepcji, by to europoseł był kandydatem polskiego rządu na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Podkreśla również, że Saryusz-Wolski nie dostał żadnych obietnic, w zamian za wyrażenie zgody na zgłoszenie jego kandydatury.

Ja powiedziałem mu wyraźnie tak: ta sprawa nie jest związana ze sprawą kandydowania. To jest jego decyzja i on ją podjął. Niczego mu nie obiecałem ani niczego nie odmówiłem. O niczym konkretnym mowy nie było – tłumaczy lider PiS, według którego nawet wcześniejsze zgłoszenie kandydatury europosła niewiele by zmieniło, gdyż „to, co się stało, jest wynikiem tego, że Unia została zdominowana przez jedno państwo, a właściwie przez jedną osobę”.

Na uwagę dziennikarzy, że jeszcze niedawno deklarował, że trzyma kciuki za wygraną Angeli Merkel w jesiennych wyborach w Niemczech, Kaczyński stwierdza, że na tle konkurencji „nie prezentuje się jeszcze najgorzej”, ale popełnione przez nią błędy rzutują na przyszłość.

Mam na myśli sprawę uchodźców i Brexit, który był po części jej efektem. To może doprowadzić do tego, że Unia się rzeczywiście zawali. No i wreszcie jest tzw. deklaracja wersalska, która, czego nie ukrywam, mocno weryfikuje mój stosunek do pani Merkel  – przyznaje były premier.

Dlaczego nie lubię Tuska

W wywiadzie Kaczyński zdradza również dziennikarzom dlaczego nie lubi Donalda Tuska.

Brat bliźniak to bardzo bliski związek. Gdybyście stracili go państwo w związku z niewątpliwą czyjąś działalnością, toby go państwo lubili? Gdyby państwo słyszeli nieustanne obelgi, że są schizofrenikami, gdyby obrażanie stało się metodą polityczną, toby go państwo lubili? Gdyby dostali państwo fałszywe taśmy na Rady Bezpieczeństwa Narodowego ze słowami „on mnie zabije”, toby go państwo lubili? Dlatego później nie chodziłem na RBN. Krótko mówiąc, proszę nie żądać od człowieka – polityk to też człowiek – by człowiekiem nie był – tłumaczy polityk, dodając, że względy prywatne nie mają wpływu na jego politykę wobec Tuska.

Kieruję się po prostu względami dotyczącymi interesów Polski – podkreśla Kaczyński.

 

Na podstawie: Rzeczpospolita

 

 

 

 

 

 

 

 

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany