Porwanie i zabójstwo Aldo Moro – triumf lewicowego terroru [HISTORIA TERRORYZMU]

Porwanie i zabójstwo  byłego premiera  Włoch, Aldo Moro było jednym z głośniejszych dokonań Czerwonych Brygad.  Moro był wybitnym włoskim politykiem, nazywam przez niektórych „Wielkim Tkaczem” włoskich koalicji rządowych. 

Aldo Moro

Polityk stał również na czele Chrześcijańskiej Demokracji, a przed zamachem miały miejsce plany obsadzenia go na stanowisku prezydenta Republiki Włoskiej. Moro był również przyjacielem ówczesnego papieża Pawła VI. Przez przeciwników nazywany był wielkim manipulatorem. W dniu zamachu, były premier zmierzał do parlamentu, by przypieczętować swój wielki sukces, pierwszy w historii kompromis pomiędzy Chrześcijańską Demokracją, a komunistami.  Projekt ten nosił nazwę „Compromesso Storico” (Historyczny Kompromis), a sześćdziesięcio-dwu letni Aldo Moro miał być jego patronem.

Porwanie i uwięzienie byłego premiera

Dnia 16 marca 1978 roku, Aldo Moro wraz z ochroną zmierzał do parlamentu by wziąć udział w posiedzeniu, które miało dać votum zaufania nowemu rządowi.  Były premier jechał na obrady fiatem 150 wraz z kierowcą oraz dowódcą swojej eskorty. Kolejnych trzech ochroniarzy podążało za fiatem w alfie Romeo. Do zamachu doszło na ulicy via Mario Fani, gdzie około 11 napastników czekało z zasadzką na Moro i jego eskortę. Fiat wiozący byłego Premiera uderzył a tył samochodu gwałtownie hamującego przed nim. W samochodzie tym znajdował się ówczesny przywódca Czerwonych Brygad, Mario Moretti. Nie było możliwości ucieczki, gdyż z tyłu samochód był zablokowany przez Alfę Romeo z eskortą, natomiast cztery samochody napastników otoczyły fiata zastawiając wszelkie możliwe drogi ucieczki. W ataku padło 91 strzałów od których na miejscu zginął kierowca oraz wszyscy członkowie eskorty. Aldo Moro został uprowadzony, a kilka minut później, agencja prasowa ANSA otrzymała telefon informujący, iż były premier został „pojmany”. Cała akcja odbyła się w schemacie działania bardzo podobnym do tego stosowanego przez RAF. Dodatkowo fakt, iż świadkowie porwania twierdzili, iż słyszeli język niemiecki może wskazywać na współudział Frakcji Czerwonej Armii przy zamachu.

Po uprowadzeniu Maro, Czerwone Brygady ogłosiły, iż zostanie on postawiony przed „Trybunałem ludownym”, gdzie rolę zarówno śledczego jak i oskarżyciela pełnił przywódca ugrupowania, Mario Moretti. W swoich komunikatach Czerwone Brygady oznajmiały, iż „przesłuchania przebiegają w pełnej współpracy z więźniem”. Zaobserwować tu można upośledzoną etykę terrorystów, która pozwalała na mordowanie ludzi, a jednocześnie miała na uwadze poszanowanie praw człowieka. Przypuszcza się, że w czasie przebywania w niewoli, Moro nie doświadczał fizycznej przemocy, był dobrze karmiony, a grafologia wielu listów, które pisał do m.in. rodziny, wskazuje na to, iż były one napisane w wygodnej pozycji, przy stole.

Jak zostało później ustalone, polityk był przetrzymywany przy ulicy Via Camillo Montalcini, natomiast główna baza Mario Morettiego oraz jego partnerki Barbary Balzerani znajdowała się przy ulicy Via Gradoli. Już dwa dni po porwaniu do drzwi przy ulicy Gradoli zapukał policyjny patrol, jednak nie usłyszawszy odpowiedzi policjanci odeszli. Zgodnie z rozkazami wydanymi po porwaniu, w takiej sytuacji patrol powinien czekać na lokatorów bądź wyłamać drzwi, jednak w tym przypadku funkcjonariusze odeszli i nie wrócili pod ten adres. W komunikacie nadanym 6 kwietnia 1978 roku Czerwone Brygady obwieściły, iż „Trybunał Ludowy” skazał Aldo Moro na śmierć. Doszło również do nieprawdziwych przekazów ogłaszających jego śmierć. W odpowiedzi na pomówienie, organizacja upubliczniła zdjęcie byłego premiera trzymającego dziennik „La Repubblica” ze świeżą datą, by udowodnić, iż polityk żyje. Wtedy też Brygady złożyły ofertę uwolnienia zakładnika w zamian za wypuszczenie na wolność trzynastu więzionych towarzyszy w tym Renato Curcio. Ugrupowania socjalistyczne nakłaniały do ugody z terrorystami, jednak Chadecja wraz z premierem Giuliem Andreottim oraz komuniści Enrica Berlinguera uważali takie działania za uprawomocnienie przemocy i otwarcie drzwi do dalszych ekspansji terrorystów. Rokowania popierał również przyjaciel byłego premiera papież Paweł VI. W krytykowanym przez chadeków przesłaniu do terrorystów papież „prosił na kolanach” o uwolnienie Aldo Moro. Mimo wielu nacisków, premier Włoch kategorycznie odmówił żądaniom Czerwonych Brygad.

Śmierć i odnalezienie Aldo Moro

Dnia 9 maja 1978 roku przyjaciel porwanego polityka, Profesor Franco Tritto otrzymał od porywaczy telefon oznajmiający, iż wykonują oni ostatnią wolę przewodniczącego chadeków, który chciał, aby rodzina znalazła jego ciało. Prosili oni o przekazanie informacji, iż zwłoki Moro będzie można odnaleźć na ulicy Via Caetani w czerwonym aucie marki Renault. Ten telefon zakończył 55 dni niewoli byłego premiera.

Ciało zostało odnalezione we wskazanym miejscu około godziny 13.30. Lokalizacja pozostawienia zwłok była na swój sposób symboliczna, gdyż znajdowały się one niemalże pośrodku drogi pomiędzy siedzibami chadeków i komunistów. Aldo Moro leżał w bagażniku, gdzie zgodnie z zeznaniami ujętych później terrorystów, się położył, gdy powiedzieli mu, że zostanie przewieziony do innej kryjówki. Po nakryciu polityka kocem, Mario Moretti oddał do niego kilka strzałów.

Po odnalezieniu ciała Aldo Moro miały miejsce ogromne demonstracje potępiające działanie Czerwonych Brygad. Około 100 000 osób zgromadziło się na placu św. Jana w Rzymie, by protestować przeciwko zabójstwu. Trzymali oni oprawione na czarno wizerunki Moro z napisami „mordercy”. Tłum skandował „Moro wciąż żywy”, a przewodniczący związków wygłaszali emocjonalne przemówienia dotyczące potrzeby zjednoczenia się przeciwko terroryzmowi. Przyjaciel byłego premiera, papież Paweł VI oświadczył, iż zabójstwo polityka było „krwawą plamą, która przynosi hańbę krajowi”.

Porwanie i morderstwo Aldo Moro było niewątpliwie tragicznym wydarzeniem. W przeciwieństwie do np. morderstwa Luisa Carrero Blanco, Czerwone Brygady nie obrały za cel przewodniczącego reżimu ciemiężącego obywateli, tylko polityka, który starał się połączyć dwa przeciwne fronty polityczne w celu rozwoju Włoch. Jak zostało opisane wyżej, jeden z pierwszych założycieli ugrupowania Alberto Franceschini, nie rozumiał powodów, dla którym Moro został wybrany jako cel zamachu.

oprac. Piotr Celej

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany