Liberalna Kanada skręca w prawo. Liderom konserwatystów niedaleko do Trumpa

Wybór kanadyjskiego Donalda Trumpa nie jest niemożliwy, przewidują tamtejsze media. W sytuacji, gdy obywatele przestają śnić „kanadyjski sen”, do władzy może dojść konserwatywna prawica?

kanada

John Geddes, redaktor poczytnego kanadyjskiego magazynu Mclean’s, stawia tezę, że być może Kanada będzie miała lidera na kształt prezydenta USA, Donalda Trumpa. Szczególnie, że tamtejsza partia konserwatywna z zachwytem, zdaniem dziennikarza, przyjęła fakt objęcia fotela amerykańskiego prezydenta przez prawicowca.

Obecny szef rządu, Justin Trudeau w trakcie kampanii dokonał licznych obietnic, w których prawdopodobieństwo realizacji trudno uwierzyć. Dodatkowo, mieszkańcy stają przed testem tolerancji w chwili, gdy Donald Trump, wprowadzając przepisy antymigracyjne, niejako skazał Kanadę na przyjmowanie uchodźców. Do Kanady trafia coraz większa liczba migrujących, niektórzy na zaproszenie rządu, inni nielegalnie. Stąd teza, że społeczeństwo, dotąd popierające lidera, będzie chciało dokonać zmian.

Kanadyjski Teksas

Jakie opcje mają Kanadyjczycy na wybór nowego przywódcy? Mogą skręcić w prawo. Szczególnie, zdaniem autora analizy, Manitoba- prowincja leżąca w środkowej części kraju- skupiająca konserwatywnych wyborców. Ponieważ Kanada, jako ogromny kraj, nie jest jednolity. Wykazujący znaczące różnice regionalne, a obszar, w którym leży Manitoba, nazywany jest przez mieszkańców „preryjnym”. Obserwatorzy doszukują się w nim analogii do amerykańskiego Teksasu, szczególnie, jeżeli chodzi o tzw. kulturę polityczną, stosunek do władzy, poglądów politycznych. W konserwatywnej Manitobie szanse mają partie ewangelickie, wyznające zasadę „im mniej państwa, tym lepiej”.

Dlatego to właśnie ten region może, zdaniem obserwatorów, stanowić kolebkę dla narodzin nowego, populistycznego ruchu. Ruchu przeciwstawiającego się rządowi i politycznemu liberalnemu establishmentowi.

Do tej pory, Kanada uchodziła za kraj wielokulturowy szczycący się ze swej otwartości i różnorodności. Jednak idea „multi- kulti” jest charakterystyczna dla wielkich miast. To do Toronto, Montrealu czy Ottawy trafiają emigranci przybywający z różnych stron świata. Tymczasem prowincje  wciąż w większości pozostają zamieszkane przez rdzenną ludność.

Jednak kwestie ideologiczne wydają się schodzić na dalszy plan w sytuacji drastycznych wzrostów cen, szczególnie nieruchomości. Za mniej niż milion dolarów nie da się obecnie w Kanadzie kupić ani domu ani mieszkania. Tymczasem, z sondaży wynika, że zmniejsza się w Kanadzie procent osób, które do tej pory uważały się za członków klasy średniej. Z 70 proc. jeszcze kilka lat temu, do 50 proc. obecnie.

Minister z Somalii

Zdaniem dr Marcina Gabrysia z zakładu Kanady Instytutu Amerykanistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kanada jest szczególnie wrażliwa na procesy związane z globalizacją, ponieważ prowadzi interesy w różnych częściach i z różnymi państwami na Świecie. Dlatego każdy wstrząs, nawet na przeciwległej półkuli, będzie w Ottawie zauważony. A co za tym idzie, mieszkańcy mogą odczuwać niepokój obserwując niestabilną sytuację na arenie międzynarodowej.

Wydaje się jednak, że dojściu konserwatystom do władzy może zaszkodzić sam kanadyjski system wyborczy. Większość okręgów wyborczych jest ulokowana w dużych aglomeracjach miejskich, co sprawia, że do parlamentu najczęściej trafiają kandydaci na tyle elastyczni, by mogli uzyskać dużą liczbę głosów wśród społeczeństwa o zróżnicowanych poglądach.

Dotychczas Kanada pozostaje jednym z najbardziej liberalnych krajów względem przybyszów. Świadczy o tym wielonarodowy skład gabinetu premiera Justina Trudeau. Charakterystyczny jest przykład Ahmeda Hussena, który będąc kiedyś uchodźcą z Somalii, obejmuje obecnie tekę ministra obywatelstwa i imigracji.

 

(źródło: TOK FM; grafika: newyorker.com)

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany