Bhutan: wszystko czego nie wiemy o tej oazie szczęśliwości

W Bhutanie, kraju będącym na 130 miejscu na świecie pod względem powierzchni, używa się wskaźnika szczęścia narodowego brutto zamiast PKB. Mieszkańcy prawie nie korzystają z Internetu, a do końca lat 90. nie mogli posiadać telewizora. Mimo to, obywatele Bhutanu pozostają najszczęśliwsi na świecie. Być może chroniąc sekretu tej sielankowości, rząd utrzymuje opłaty dla turystów przekraczające tysiąc złotych dziennie.

Bhutan
(klasztor Tiger Nest z widokiem na Dolinę Paro)

Bhutan: oaza między imperiami

Bhutan to kraj o małym terytorium, 6,6 razy mniejszym od Polski. Jakby w kontraście do dwóch sąsiadujących imperium: Chin  i Indii. Jednak mimo to, państwo zachowało niepodległość i niezależność. Oprócz tego, cechuje się odmiennością kulturową.

Zakaz posiadania telewizora

Szacuje się, że w Bhutanie jest 15 tys. użytkowników Internetu i 23 tys. posiadaczy telefonów komórkowych. Nie istnieją związki zawodowe, a w 2015 roku kraj odwiedziło 155 tys. turystów. Dla porównania, w tym samym roku do Polski przyjechało 16,7 mln osób zza granicy.

Jednak, komentują eksperci, w ciągu ostatnich czterdziestu lat Bhutan rozwijał się i zmieniał jak nigdy przedtem w swojej historii. Dla przykładu, jeszcze dwadzieścia lat temu, do 1999 r. mieszkańcy nie mogli posiadać własnego telewizora.

Kobiety i mężczyźni do pracy czy załatwiać urzędowe sprawy muszą chodzić ubrani w tradycyjne stroje narodowe. Mieszkańcy Bhutanu szczycą się faktem, że udaje im się kontynuować lokalne tradycje. Jedynym miastem, gdzie stały latarnie uliczne był Thimpu- stolica. Jednak zlikwidowano oświetlenie z powodu „za bardzo zachodniego” wyglądu.

Bhutan
(lokalizacja Bhutanu)

Opłata za pobyt

Od 1968 w Bhutanie istnieje lotnisko, które przyjmuje regularnie samoloty pasażerskie z Katmandu i Delhi. Jak do większości krajów w regionie, podróż do Bhutanu także wymaga zdobycia wizy turystycznej i odpowiednich szczepień, jak na żółtaczkę i tężec. Dodatkowo, lotów do kraju jest wciąż niewiele. Oprócz tego, największym straszakiem na przyjezdnych są koszty. Bowiem każdy dzień w Bhutanie należy opłacić w wysokości 250 dolarów. Nie ma żadnego sposobu na ominięcie tej opłaty, mówi Tomasz Garazdowski z Polskiego Radia.

Właściciele biur podróży, które funkcjonują w państwie tłumaczą, że Bhutan jest zbyt małym krajem, aby przyjmować rzesze turystów. Dodatkowo, brak odpowiedniej infrastruktury. Drogi są tak kręte, że przejechanie 200 kilometrów może zająć nawet do siedmiu godzin, podają różne źródła. Dlatego władze utrzymują opłaty: chcą turystów bogatych, ale niewielką ich liczbę, wyjaśniają.

Szczęście narodowe brutto

„Nawet gdyby przyjechali, nie mieliby gdzie spać”- tłumaczy lokalny przedsiębiorca.

Niesprzyjające ukształtowanie terenów i niewielka liczba turystów pozwoliła zachować Bhutanowi swoją tożsamość. Dla przykładu, sportem narodowym wciąż pozostaje łucznictwo, w którym rywalizują przedstawiciele miast i wsi. Wraz z zawodami, organizowane są różnego rodzaju uroczystości.

Oprócz tego, Bhutan jest jedynym krajem, w którym do mierzenia dobrobytu nie stosuje się wskaźnika PKB. Zamiast tego, w państwie znany jest poziom szczęścia narodowego brutto. W źródłach Bhutan uchodzi za kraj najbiedniejszy, ale najszczęśliwszy.

„Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Bhutan bliższy był XVIII niż XXI wiekowi. Teraz coraz więcej jest kwestii, w których świat chce naśladować to azjatyckie państwo” – tłumaczy Tomasz Gorazdowski.

W Bhutanie można bowiem zaobserwować pewną dwoistość. Z jednej strony pielęgnowanie tradycji, z drugiej- nowoczesność i ekologia. Oprócz szerokiej ochrony dla zwierząt, kraj pozyskuje energię głównie z elektrowni wodnych. Jest jedynym państwem na świecie, w którym absorbcja dwutlenku węgla przewyższa jego produkcje. Jednak dla kontrastu, dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych zniesiono niewolnictwo.

Oprócz ochrony przyrody, dla oceny szczęścia narodowego bierze się pod uwagę zrównoważony rozwój, dobre rządy i kultywowanie tradycji.

Innowacyjną koncepcję pomiaru wymyślił czwarty z królów rządzących Bhutanem posługując się pojęciem po raz pierwszy na początku lat 70. Jeden z dziennikarzy przy okazji szczytu ONZ zapytał króla, jaki jest wskaźnik PKB w kraju, na co władca odpowiedział, że to go nie interesuje, bo w Bhutanie wagę przywiązuje się do szczęścia.

Z przedstawionych badań wynika, że 95 proc. mieszkańców kraju jest szczęśliwych. Zdaniem tamtejszego specjalisty, receptą jest znalezienie przez państwo równowagi między dobrami ekonomicznymi a nieekonomicznymi.

Skazani za palenie

Samostanowienie objawia się w przyjmowanych regulacjach prawnych. W 2010 r. całkowicie zakazano palenia papierosów pod karą grzywny i aresztu. Od tego czasu aresztowano 59 palaczy. Dlatego dwa lata później, zakaz złagodzono wyznaczając miejsca dla palących.

Bhutan

Brak jest jednak litości dla zabijających zwierzęta zagrożone wyginięciem. Przestępstwo obwarowane jest karą dożywocia. Bhutan dba o ochronę środowiska i czystość na terenie całego kraju. Dla przykładu, w konstytucji istnieje zapis, że co najmniej 60 proc. powierzchni państwa muszą zajmować lasy.

Zwierząt na terenie kraju nie zabija się, bo to wbrew religii i kulturze. Mięso do spożycia w 90 proc. importowane jest z Indii.

W Paro i Thimpu kierowcy mogą parkować jedynie na wyznaczonych miejscach. Bhutańskie miasta znane są z wysokiej kultury jazdy.

Co trzeba zobaczyć w Bhutanie?

Zdaniem reportera Trójki, miejscem które trzeba zobaczyć podczas wizyty w kraju jest usytuowany na malowniczym górskim klifie, ponad 3 tys. nad poziomem morza, klasztor Tiger Nest [zdjęcie u góry strony] Dojście może się okazać utrudnione, bowiem trasę trzeba przejść pieszo przy niesprzyjających górskich warunkach. Klasztor założył guru w VIII w. i od tego czasu uchodzi za święte miejsce dla buddystów. Oprócz modlitwy, można nacieszyć się widokiem na Dolinę Paro. Oprócz tego, Gorazdowski radzi odwiedzić warownię Punakha Dzong, która znajduje się w byłej stolicy Bhutanu i jest drugim pod względem wielkości budynkiem w kraju. Władze przenoszą się tam na zimę, by latem wrócić do Thimpu.

 

Bhutan to kraj górzysty bez dostępu do morza. Oficjalna nazwa oznacza w rodzimym języku Królestwo Smoka. Ochroną przyrody objęto ponad 10 kilometrów kwadratowych z 47 km kw. powierzchni całego państwa.

Trzeci bhutański król Jigme Dorji Wangchuck, otwierając kraj na świat, doprowadził do przyjęcia Butanu  do ONZ na początku lat siedemdziesiątych, a w 2008 r. przyjęto pierwszą konstytucję.

Obecnie Bhutanem, który jest monarchią parlamentarną rządzi piąty król.

 

Wyprawa do Bhutanu jest częścią projektu „Kierunek Azja. W podróży do księcia Bhutanu”- trzecim podróżniczym projektem radiowej Trójki.  W ostatnich latach stacja zorganizowała wyprawy „Motocyklem dookoła świata” czy trwającą trzy miesiące podróż „Z Alaski do Ziemi Ognistej”.

Podobnie jak poprzednie wyprawy, informują organizatorzy, i „Kierunek Azja” ma na celu przybliżenie „egzotycznych kawałków Azji Południowo-Wschodniej jak Timor Wschodni, Birma, Laos, Bangladesz czy ostatecznie Bhutan, gdzie umówieni jesteśmy na spędzenie czasu z księciem Bhutanu”- wyjaśniają.

 

 

(relacja i ostatnie zdjęcie T. Gorazdowski/ Polskie Radio Trójka; źródło;poznajnieznane.pl; grafika: mapa: travelin.pl; zdjęcie: wikimedia; )

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany