Dostawy LNG z USA do Polski: „Sprawa ma charakter polityczny”, komentują eksperci

Stany Zjednoczone, żeby osłabić gazową dominację Rosji, są zdolne do licznych ustęp wobec nowych kontrahentów chętnych do importu LNG, zauważają eksperci. Premier Morawiecki, podczas wizyty w USA oświadczał, że pierwsza dostawa do Polski może przypłynąć zza oceanu już w ciągu roku. Zdaniem ekspertów, istnieje szansa na dywersyfikację krajowego rynku energetycznego.

amerykański gaz

Amerykański gaz w Polsce

Eksperci szacują, że do końca 2020 r. udział LNG (skroplonego gazu ziemnego) na rynkach europejskich ma wzrosnąć. W ocenie specjalistów, Stany Zjednoczone mogą zaopatrzyć Europę w około 60-70 mld metrów sześciennych gazu. Dotychczas, największym dostawcą surowca jest rosyjski Gazprom, która zaopatruje kontynent w ponad 150 mld metrów sześciennych.

Temat pierwszych dostawa amerykańskiego gazu do Polski wywołał wicepremier Morawiecki podczas jego ostatniej wizyty w USA.  W wywiadzie z Reutersem oświadczył, że w trakcie spotkania doczekał się pozytywnych reakcji na propozycje rozmów w sprawie transportu LNG. W kraju, słowa wiceszefa rządu wywołały wiele komentarzy. Jednak na wypowiedź polityka zwróciły uwagę nie tylko polskie media.

Eksperci zauważają, że na terenie Stanów Zjednoczonych i Australii powstają kolejne terminale LNG, co może przynieść zmiany w Europie.

Dodatkowo, ceny dotychczas najpopularniejszego na Starym Kontynencie gazu z Rosji mają rosną. Ceny rosyjskiego surowca zależnie są przede wszystkim od wartości ropy i mogą się wahać. Jeżeli cena ropy jest niska, analogicznie spada się wartość gazu. Dlatego w ostatnim roku LNG nie wytrzymał rywalizacji ze strony Gazpromu, tłumaczy Piotr Maciążek z portalu energetyka24.pl. Jednak w ocenie eksperta, niewyobrażalne jest, żeby w przyszłości ropa przedstawiała równie niską wartość. Stąd, zdaniem specjalisty, szanse dla amerykańskiego gazu.

Szczególnie, że z wypowiedzi amerykańskich polityków, szczególnie należących do administracji prezydenta Donalda Trumpa odczytać można, że rząd chciałby dofinansować dostawy LNG do Polski. Zdaniem Maciążka, Biały Dom zaczyna używać dostaw jak Rosja, czyli jako narzędzia politycznego. Stąd, by osłabić dotąd największego eksportera gazu do Europy, Stany są gotowe na liczne ustępstwa wobec nowych kontrahentów. Zwłaszcza, że może im zależeć na zmniejszeniu wpływów z projektów typu Nordstream.

A Polska może być wyjątkowo interesującym dla Amerykanów gospodarką, bo jest rynkiem dziewiczym w tym zakresie, zauważają specjaliści. Dodatkowo wpływa na to fakt rurociągowego połączenia z Ukrainą, która z przyczyn politycznych musiała całkowicie zrezygnować z rosyjskiego gazu. Polski terminal może pełnić zatem rolę pośrednika.

Zdaniem Maciążka, dziś występuje rzadka synergia interesów polskich i amerykańskich.

Cenny argument

Rozmowy mogą prowadzić do konfrontacji mocarstw, prognozują eksperci. Nie chodzi bowiem tylko o Nordstream, ale także ujmując sprawę w szerszej perspektywie. Eksploatując łupki, Stany Zjednoczone mogą stać się potężniejszym graczem na energetycznej scenie, także w Europie.

Jednak jak dotąd LNG, mimo że traci na wartości, wiąż pozostaje znacznie droższy od gazu dostarczanego z Rosji. Co jest najważniejszym argumentem w rękach dystrybutorów tego ostatniego. Ich zdaniem, udział gazu skroplonego na rynku Starego Kontynentu może wynieść w 2017 r. maksymalnie 10 proc.

Szczególnie mając na uwadze komentarze jakie padają w Polsce, że tańszym źródłem na pozyskanie surowca są dostawy z Algierii czy Kataru.

Jednak, zdniem Maciążka, Europa może liczyć nie tylko na dotacje ze strony USA. Szacuje się, że ceny gazu łupkowego będą regularnie spadać, na co ma wpływ między innymi spadek w czasie kosztów wtłoczenia do gazociągów, transportu czy samego wydobycia.

 „Gaz to polityka”               

Rozmowy premier Morawiecki przeprowadzał z szefem amerykańskiego Departamentu Energii. We wspólnym oświadczeniu politycy zapowiadali, że pierwsze dostawy z Ameryki miałby dotrzeć do Polski w przeciągu roku lub półtora. Zdaniem komentatorów, wicepremier nie kieruje się tylko kwestiami ekonomicznymi.

Gaz to przeważnie polityka, dodawał Maciążek programie pierwszym Polskiego Radia. Szczególnie w Europie. Także Amerykanie, zdaniem komentatora, widzą w gazie ziemnym narzędzie polityczne. Wskazują na to szczególnie słowa sekretarza stanu, Rexa Tillersona, który niedawno oświadczył, że transport gazu zza oceanu może być używane jako środek nacisku na Rosję.

Temat amerykańskiego gazu podjął także jeden z kluczowych europejskich współpracowników Gazpromu, niemiecki Wintershall. Na łamach  rosyjskiej prasy, prezes przedsiębiorstwa poinformował jednak, że spółka nie czuje się zagrożona konkurencją ze strony amerykańskiego gazu skroplonego. Jednak, zdaniem Maciążka, sam fakt, że szef Wintershall zdecydował się skomentować sytuację w mediach, świadczy o przeciwnych nastrojach panujących w firmie.

 

 

(źródło: Program Pierwszy Polskiego Radia; nofrackingway.us)

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Adres email nie będzie publikowany